Bractwo Dusz, Księga 6 – fragment

Dzień 1
Słońce zaczęło pojawiać się na horyzoncie, lekki powiew wiatru poruszał liście na gałęziach, szum wody dobiegający z wodospadów niósł się po całej wyspie. Tego ranka Wojowniczki wstały bardzo wcześnie. Na sześć dni przed świętem Bogini Hekate każdego dnia odprawiały rytuał przygotowujący do wielkiego dnia. O świcie spotkały się wokół żarzącego się ogniska i pod przewodzeniem Matki Wojowniczek oddały się modłom.
– Każde złe wydarzenie powoduje rysę na naszej Duszy. Część nas pozostaje zaklęta w tej złej sytuacji z przeszłości. Dzisiaj przyszedł czas, aby cząstki naszej Duszy powróciły, by móc być pełnią.
Kobiety klęknęły przed ogniskiem i w myślach zaczęły przywoływać wszystkie sytuacje, miejsca, wszystkich ludzi, a przede wszystkim emocje, jakich doświadczyły, poczynając od teraźniejszości i cofając się do najwcześniejszych wspomnień. Wojowniczki wydawały się wchodzić w jakiś magnetyczny trans. Słychać było płacz, jęki, krzyki, czasami śpiew. Z ogniska wydobywał się gęsty dym. Dookoła snuła się mgła.
– Bogini z Avalon, Królowo! – rozległ się głos. Pozostałe Wojowniczki ucichły. – Połącz w całość nasze Dusze, aby mogły na nowo zamieszkać w naszych ciałach!
Każda z kobiet zaczęła dotykać najpierw swojej głowy, potem szyi, karku, ramion, przedramion i dłoni. Tam, gdzie wyczuwały napięcie, szeptały do siebie trzy razy „wróć do mnie” i przesuwały dłońmi po kolejnych partiach ciała. W tym czasie Matka Wojowniczek powtórzyła:
– Bogini z Avalon, Królowo! Połącz w całość nasze Dusze, aby mogły na nowo zamieszkać w naszych ciałach!
Wtedy kobiety, przypominając sobie po kolei osoby, uczucia, miejsca i sytuacje, nabierały oddechu, patrząc w lewą stronę, i odwracając głowę na prawo, wypuszczały powietrze. Był to symbol puszczenia i oczyszczenia. Powtarzały tak kilkakrotnie, podczas gdy Matka Wojowniczek mówiła:
– Puszczam starą energią z wydechem, przyjmuję nową energię z wdechem.
Cały rytuał trwał do momentu, aż każda z kobiet poczuła uwolnienie. Potem Wojowniczki zalały ognisko wodą i zabrały się do codziennych obowiązków. Mimo że jedna z przepowiedni mówiła o nadchodzącym decydującym starciu, w którym Wyspa Wodospadów miała zostać zatopiona, kobiety wierzyły w pomoc Bogiń, wierzyły, że nic nie jest zapisane w gwiazdach i wszystko można zmienić.
W namiocie Matki Wojowniczek trwały gorączkowe dyskusje:
– Jesteś pewna, Alice, że nie widzisz innej drogi? – pytała zaniepokojona Diana.
Jako młoda Matka Wojowniczek bardzo denerwowała się wizją kobiety.
– Niestety, nic się nie zmieniło od wczoraj – odparła ze smutkiem wysoka, ciemnowłosa, szczupła Wojowniczka.
Diana miała nierówny oddech. Czuła zdenerwowanie i napięcie w ciele. Bała się, bo do tej pory wszystkie wizje kobiety sprawdzały się. Zresztą często pozwalało to uniknąć Wojowniczkom wielu pułapek.
– Diano. – Popatrzyły na siebie. – Są sytuacje, w których powinniśmy po prostu odpuścić – szepnęła Alice.
Jednak młoda dziewczyna nie chciała o tym słyszeć. Miała w sobie Duszę Bogini Artemidy i wierzyła w jej moc.
Wyszła z namiotu i pobiegła do Wojowniczek szykujących broń do walki. Tymczasem do namiotu Alice weszła Aria, jedna z najstarszych kobiet na Wyspie.
– Co się dzieje? – zapytała zaniepokojona.
– Diana jest uparta – odparła po chwili zamyślona kobieta. – Nie chce odpuścić – dodała i spojrzały na siebie.
– Myślisz, że to może nam zaszkodzić? – zdenerwowała się Aria.
Alice uśmiechnęła się.
– Nie widzę naszej przyszłości, ale widzę nasz koniec – odpowiedziała uspokajająco, dotykając ramienia przyjaciółki.
Kobieta odetchnęła głęboko. Obie odwróciły się w stronę młodej dziewczyny, która nieopodal szczotkowała jelenią skórę. Co jakiś czas przerywała pracę i spoglądała zamyślona przed siebie, jakby uciekała myślami gdzieś daleko. Kobiety nawet nie przypuszczały, że dziewczynie przypomniał się równoległy wszechświat, że powróciły wspomnienia, zaczęły pojawiać się obrazy, ludzie i uczucia.
Tymczasem Azi z Indią biegły lasem. Ziemia jeszcze parowała po chłodnej nocy, stąd utrzymująca się mgła pozwalała im na poruszanie się w szybkim tempie.
– Daleko jeszcze? – zapytała Azi, gdy przedzierały się z Indią przez krzaki. Była zmęczona i głodna.
– To jest Wyspa Cieni. Wiesz przecież, że nie jest mała, a Emanuel przeniósł nas w możliwie bezpieczne miejsce – odparła ze złością dziewczyna.
Także była wycieńczona wędrówką. Biegły już ponad dwie godziny. Nagle India przystanęła. Obie szybko schowały się pomiędzy drzewami. W oddali zobaczyły dwóch Strażników.
– Poznajesz kogoś? – szepnęła Azi. India zaprzeczyła. – Idziemy? – zaproponowała. Blondynka nie była przekonana.
– A jak sobie nie przypomnieli? – zapytała niepewnie. Azi zawahała się. – Albo nie znają nas? – dodała nerwowo India.
Obie wiedziały, że wspomnienia wracają powoli, a w poprzednim wszechświecie nie udało im się dotrzeć do wszystkich Strażników, stąd mogą się nie znać.
– Musimy – powiedziała pewnie Azi i wyszła na drogę.
W sekundę została powalona przez jednego z ukrywających się chłopaków. Zaraz obok niej wylądowała India.
– Chcemy porozmawiać z Marckiem! – krzyknęła blondynka. Strażnicy z oddali dołączyli do kolegi. Popatrzyli po sobie nieco zdezorientowani. – To ważne – poprosiła, czując, jak Strażnik mocno ją przytrzymuje i ledwo udaje jej się odchylić głowę na bok.
Obie leżały na ziemi, a jeden z napastników związywał im dłonie. Drugi przykucnął przy nich.
– Co się takiego wydarzyło, że Strażniczka Pustyni jest w towarzystwie Wojowniczki Baltazara? – usłyszały podejrzliwy głos, ale nie rozpoznały go.
– Mogę porozmawiać z Michaelem? – zaproponowała zdenerwowana Azi. Strażnik przesunął się w jej stronę. – Mam w sobie Duszę Nanny – szepnęła, próbując zerknąć na chłopaka.
– Azi? – usłyszała nagle.
– AJ! – krzyknęły równocześnie z radością dziewczyny.
Chłopak podszedł do nich i chciał je rozwiązać, ale pozostali go powstrzymali.
– AJ, pamiętasz poprzedni wszechświat? – zapytała nerwowo Azi. – To bardzo ważne – zaczęła mówić szybko. – Odyn chce spalić Wyspę Zapomnienia, nie będę mogła wrócić do Świata Dusz – wyjaśniła, próbując się wydostać z więzów.
Chłopcy zerkali zdezorientowani na siebie, a AJ szybko rozciął sznur.
– To są… – chciał przedstawić Strażników, ale Azi go uprzedziła.
– Chris i Dominic – wskazując kolejno na chłopaków, pocierała obolałe nadgarstki. India szybko podniosła się i wtrąciła niecierpliwie:
– Musimy iść.
– Jasne – odparł AJ i wskazał drogę.
Ruszyli truchtem. Dziewczyny przodem z młodym Strażnikiem, a pozostali w bezpiecznej odległości.
– Czy wszyscy sobie przypomnieli? – pytała w drodze India.
AJ uśmiechnął się do niej. Jednak Azi wyczuła coś niepokojącego. Od AJ’a bił zimny chłód, jakby jego zachowanie było wyrachowane.
– Marck pamięta – westchnęła India z nadzieją.
Gdy dobiegali do Zamku, dziewczyna przyspieszyła. Zobaczyła w oddali Marcka. Krzyknęła do niego.
W tym samym czasie Azi poczuła, że ziemia usuwa się jej spod nóg. Upadła, tracąc przytomność.
Nagle poczuła, że ktoś ją szarpie i dobiegło ją wołanie:
– Wstawaj! – Oszołomiona otworzyła oczy. – Musisz go ożywić! – usłyszała.
– Marck! – radośnie przywitała chłopaka.
Po chwili, gdy odzyskała w pełni świadomość, rozejrzała się dookoła zdezorientowana.
– Gdzie ja jestem? – nie poznawała miejsca. – Gdzie jest India? – dodała zaniepokojona i szybko zerwała się na równe nogi.
– Nie ma czasu na wyjaśnienia – burknął pod nosem Marck i szarpiąc ją, zaczął ciągnąć za ramię w stronę Zamku.
Azi wyrwała się i zatrzymała.
– Hej, co robisz?! – krzyknęła ze złością, bo uchwyt sprawił jej ból.
Strażnik odwrócił się w jej stronę i z twarzą pełną nienawiści podszedł blisko.
– Ożyw Michaela – wycedził wściekle.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s