Mei – seria Lago Vista – rozdział 5

Mei

Jak dobrze, że nie wypiłam więcej wina, bo całą noc kręciło mi się w głowie. Zasnęłam dopiero grubo po drugiej nad ranem i gdy usłyszałam brzęczenie budzika, byłam gotowa go roztrzaskać w drobny mak. Na szczęście przede mną tylko zajęcia tai chi, a zaraz po obiedzie trochę odetchnę.

Gdy po śniadaniu dotarłam do sali treningowej, westchnęłam z ulgą. Sandra nie zdążyła mnie wypytać o wieczór muzyczny, bo do tej pory skutecznie jej unikałam. Jednak teraz, gdy czekam na swoją grupę, już nie mam dokąd uciec.

– Mei, kochanie, chciałabym, abyś kogoś poznała. – Kiedy słyszę te słowa, w moim żołądku skręcają się kiszki. Biorę szybki oddech i przywdziewam najszczerszy uśmiech, jaki jestem w stanie z siebie wykrzesać, po czym odwracam się w jej stronę i zamieram. – To jest Michael Duran, mój dobry znajomy – przedstawia mi bruneta, a ja nie potrafię opanować drżenia nóg. Co się ze mną dzieje? Fala ciepła, jaka mnie w tej chwili otula, sprawia, że miękną mi kolana. Mam nadzieję, że nie robię maślanych oczu, bo nie potrafię oderwać wzroku od tych boskich tęczówek. Za to Michael sprawia wrażenie nieco zdystansowanego i zmieszanego. – Mei prowadzi dla nas zajęcia z tai chi. Pamiętasz, dużo ci o niej opowiadałam. – Odchrząkuję, aby zebrać myśli i wychwycić chociaż kilka słów z monologu, jaki toczy Sandra, ale widzę, że Michael też jej nie słucha, tylko przeszywa mnie swoim spojrzeniem. Jest ono tak intensywne, że mam wrażenie, iż zagląda w głąb mojej duszy. Szybko uciekam wzrokiem od jego piwnych oczu i mówię:

– Już się wczoraj zdążyliśmy poznać – wtrącam, a Sandra zerka na mnie z jawnym błyskiem w oku.

Budzi się we mnie irytacja, bo zaraz sobie przypominam, dlaczego mam unikać tego mężczyzny. Czy ta kobieta naprawdę nie wie, że on jest żonaty? Mrużę groźnie oczy w stronę Michaela. Tak jak wczoraj ubrany jest elegancko, w granatowy garnitur i jasną koszulę, która podkreśla jego muskularne i opalone ciało. Włosy ma zaczesane do tyłu, jest dokładnie ogolony i założę się, że ma nieskazitelny manicure. Gdy to ostatnie przychodzi mi do głowy, zaraz spoglądam na jego dłonie, które w tej chwili ma spuszczone wzdłuż ciała. Nie mogę wskazać na obrączkę, aby przystopować zapędy Sandry, ale nie omieszkam jej tego przy najbliższej okazji wypomnieć. Wsłuchuję się, gdy kobieta trajkocze, opowiadając przystojnemu brunetowi o zaletach tai chi. Uśmiecham się, chociaż wiem, że mój grymas być może wcale nie przypomina wesołości. W pewnym momencie docierają do mnie słowa:

– W takim razie zostawiam was samych. – Po czym Sandra wycofuje się prężnym krokiem. Jak tylko znika mi z oczu, poważnieję. Nie mam zamiaru grać w żadną grę z żonatym mężczyzną, nawet jeśli moje ciało w jego obecności świruje. Zaplatam ręce na piersi i odzywam się wzywająco:

– Jakim cudem Sandra nie ma pojęcia o tym, że jesteś żonaty? – wyrzucam z siebie. Wiem, że to nie moja sprawa, ale Michael w ogóle nie zareagował na jej próby wyswatania nas. Wyłapuję w jego oczach zaskoczenie, a potem zakłopotanie.

– Jestem wdowcem – wyjawia. Wpatruję się w niego dłużej, niż powinnam, aż do momentu, gdy jego słowa docierają do mojego mózgu. Spuszczam ręce i czuję, jak oblewa mnie gorąco na twarzy. Znowu się rumienię? Drugi raz w ciągu dwóch dni? Co się dzieje z moim ciałem?

– Przepraszam – wykrztuszam – ale dalej nosisz obrączkę, dlatego…

– To ja przepraszam – przerywa mi i podchodzi bliżej, a ja robię krok w tył. Zauważa moje zachowanie i mruży oczy, ale nie próbuje ponownie się zbliżyć. A ja opanowuję drżenie, które wywołuje bliskość Michaela, chociaż dalej nie potrafię pozbyć się przyjemnego mrowienia. Nigdy nie czułam czegoś podobnego. Dopóki nie poradzę sobie z tym uczuciem, wolę utrzymywać dystans. – Na co dzień nie noszę obrączki, zakładam ją czasami, gdy… – przerywa i bierze głęboki oddech, po czym kończy – gdy unikam towarzystwa kobiet. – Po tych słowach odczuwam ukłucie w sercu. Dlaczego mnie to zabolało? – Chciałem też przeprosić za to, że wczoraj zostawiłem cię samą. – Wpatruję się w niego, ale mam wrażenie, że nic do mnie nie dociera, bo cały czas skupiam się na bólu w piersi. Dlaczego jego słowa mnie tak dotknęły?

– Byłam zmęczona i dlatego wróciłam do apartamentu, nie było w tym twojej winy – słyszę siebie, ale nie poznaję swojego głosu. Kładę rękę na sercu, aby pomasować miejsce, które mi doskwiera.

– Wczorajszy wieczór muzyczny był zorganizowany dla mojej córki – tłumaczy się dalej Michael. Po co mi to wszystko mówi?, przelatuje mi przez myśl. – Dzwoniła do mnie, aby mnie poinformować, dlaczego nie przyjedzie. – Patrzy na mnie, jakby czekał na coś. Ale na co? Właśnie dał mi do zrozumienia, że nie interesują go kobiety, więc dlaczego się tłumaczy? – Chciałbym zaprosić cię na kolację w ramach przeprosin. – Prawie się dławię z powodu braku powietrza. Moje zaskoczenie widocznie dość wyraźnie maluje się na mojej twarzy, bo Michael dodaje: – Mam nadzieję, że wybaczysz mi wczorajsze zachowanie i przyjmiesz zaproszenie.

– Nie sądzę, aby to był dobry pomysł – mówię i odwracam się, aby nastawić muzykę. Kątem oka rejestruję, że grupa zaczyna się schodzić do sali. Nie zamierzam dalej rozmawiać z Michaelem i liczę, że zrozumie aluzję i da mi spokój.

­– To może obiad? – Wzdycham i przymykam oczy, aby policzyć do dziesięciu. Ten mężczyzna wzbudza we mnie skrajne emocje. Być może dobrze razem byśmy się bawili, ale z doświadczenia wiem, że jeśli dalej zakłada obrączkę, to nie pogodził się jeszcze ze śmiercią żony. Nie mam zamiaru plątać się w taką relację. Nie chcę być z mężczyzną, który nie ma uporządkowanych emocji z przeszłości.

– Nie umówię się z tobą ani na obiad, ani na kolację – odpowiadam, nie odwracając się do niego. Nagle czuję mrowienie na karku, a zaraz potem ciepły powiew powietrza i szept przy uchu.

– Będę na ciebie czekał w restauracji w porze obiadowej. – Przechodzą mnie ciarki od stóp aż po sam czubek głowy. Moje ciało zalewa fala przyjemności, a w podbrzuszu odbywa się orgia w wykonaniu motyli. Wstrzymuję oddech, czekając, czy powie coś jeszcze, ale po chwili moją szyję owiewa chłód. Obracam się i Michaela już nie ma. Nie zdążyłam zarejestrować, kiedy wyszedł. Odchrząkuję, aby wziąć się w garść. Uczestniczy warsztatów już stoją na swoich miejscach. Biorę kilka szybkich oddechów i rozpoczynam zajęcia. Potem zastanowię się, jak rozwiązać sprawę z Michaelem.

 

***

 

Poranek mija mi szybciej niż zwykle. Pewnie to dlatego, że ze wszystkich sił chcę zapomnieć o swoich reakcjach na obecność Michaela. Byłam pewna, że przysłowiowe motyle w brzuchu nigdy mnie nie dopadną. Przecież to niemożliwe? Ile ja mam lat, żeby zachowywać się jak podniecona przystojniakiem nastolatka? Jestem pewną siebie, silną i dorosłą kobietą. Wiem, czego pragnę od życia. Nie szukam szalonej miłości. Nie mam czasu na to, aby mój świat został wywrócony do góry nogami. Moje życie jest uporządkowane. Mam sześcioletniego syna i pomimo tego, że już nie jestem mężatką, to pozostaję w dobrych stosunkach z jego ojcem. Wprawdzie moja miłość z Simonem nie była jakimś wielkim uniesieniem, bo nigdy nie wierzyłam, tym bardziej teraz nie dam się wkręcić w jakiś emocjonalny rollercoaster. Tylko jak mam zapanować nad tym, co dzieje się z moim ciałem w obecności Michaela i… jest jeszcze Emmet. Emmet i jego zapach, który doprowadza mnie do utraty tchu. Co się ze mną dzieje? Boże! Ile razy jeszcze powtórzę to pytanie? Zerkam na zegarek. Mam godzinę do obiadu. Rozważam dyskretne ulotnienie się z hotelu do miasta. Biorę kilka głębokich oddechów. Takie minutowe sesje wdechów i wydechów pozwalają mi się wyciszyć. Mija dobre dziesięć minut, nim moje wewnętrzne rozdygotanie odpuszcza. Szybki prysznic w chłodnej wodzie pozwala mi do końca zmyć niechciane doznania i myśli. Gdy dziesięć minut później wychodzę z apartamentu, dalej nie wiem, czy powinnam pojawić się w restauracji. Staję przed windą i widzę, że jest dwa piętra wyżej. Wpatruję się w przycisk, który ją sprowadzi na mój poziom, a w mojej głowie panuje chaos: czy na pewno chcę zjechać na dół, gdzie czeka na mnie Michael? Mój wzrok ucieka w bok, gdzie na końcu korytarza dostrzegam drzwi do klatki schodowej. Idąc tamtędy, wyjdę bocznymi drzwiami od strony basenu i będę mogła niepostrzeżenie wymknąć się na miasto. Wracam spojrzeniem na windę i wiem, że będzie tutaj za kilka sekund. Zerkam w stronę schodów, jeszcze zdążę tam dojść. Czuję narastającą panikę. Co mam zrobić?

 

I tutaj powieść się rozdziela.
Jeden wybór zaprowadzi ją do Michaela, a drugi do Emmeta.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
kliknij i czytaj LAGO VISTA