Mei – seria Lago Vista – rozdział 4

Michael

Nie mogę w to, kurwa, uwierzyć! Jak mogła mi wywinąć taki numer?! Zaraz mnie szlag trafi! Ruszam szybkim krokiem w stronę baru, a w środku czuję, jakbym za chwilę miał eksplodować. Jeśli się zaraz nie napiję, to zrobię coś, czego będę potem żałował. Barman, widząc moją minę, od razu podaje mi wódkę z lodem. Rzadko okazuję emocje i ludzie znają mnie raczej z łagodnego usposobienia, ale są takie dni jak ten, kiedy nie potrafię być spokojny.

– Co jej, kurwa, zrobiłeś? – syczy na mnie Emmet, gdy jednym haustem wypijam postawiony przede mną alkohol.

– O co ci, kurwa, chodzi?! – warczę, bo mam dość na jeden dzień niejasnych wyjaśnień i mydlenia oczu. Mój przyjaciel mierzy mnie spojrzeniem i widzę w jego oczach wściekłość. Unoszę brwi. Tym razem nie jestem w nastroju, aby łagodzić sytuację, jeśli chce iść ze mną na przysłowiowe noże, proszę bardzo.

­– Co powiedziałeś Mei, że uciekła stąd, jakby ją ktoś z bronią gonił? – wyrzuca z siebie.

Otwieram szerzej oczy i zaczynam się rozglądać dookoła. Nawet nie zarejestrowałem tego, kiedy kobieta opuściła przyjęcie. Na moment moje myśli uciekają ku jej uroczym lokom spływającym po plecach i temu kuszącemu spojrzeniu. Emmet mnie szturcha i powracam do tu i teraz. Dociera do mnie, kto przed chwilą wyprowadził mnie z równowagi, i odpowiadam szorstko:

– Mam większe problemy niż dotrzymywanie towarzystwa twojej kochance. – Kiwam na barmana po kolejną dolewkę trunku. Krzywię się w duchu, bo brunetka wydawała się wyjątkowa, a to, że Emmet poznał ją wcześniej, zazwyczaj oznacza, że już ją zaliczył, a teraz podsuwa ją mnie. To też nie oznacza, że korzystam z okazji, albo że dzielimy się kobietami. Emmet ma tendencje do uciekania od związków, gdy poznaje sensowną pannę, wydaje mu się, że robi mi przysługę, zapoznając ją ze mną. Rozmawiałem z nim już wielokrotnie na ten temat, ale raz na jakiś czas on musi postawić na swoim.

– Gdzie Laura? – To pytanie ponownie wzbudza we mnie niekontrolowane emocje.

– Spędza urodziny na drugim końcu Stanów, sama – syczę ze złością i biorąc głęboki oddech, pocieram twarz dłonią. Jestem wykończony.

– Skończyła dziewiętnaście lat, więc… – wtrąca Emmet, a ja zerkam na niego, miażdżąc go spojrzeniem.

– Od zawsze spędzamy ten dzień razem. Zarezerwowałem już bilety do Paryża – tłumaczę – A ona w ostatniej chwili pisze do mnie, że zostaje dłużej. – Barman stawia kolejna szklankę z wódką przy mnie, więc korzystam z okazji i robię głębokiego łyka. – Nie rozumiem jej. Nie rozumiem mojej córki. Nie mam pojęcia, jak do niej dotrzeć. – Kręcę głową zrezygnowany, bo nie potrafię długo gniewać się na moje dziecko.

– Laura to wyjątkowa dziewczyna, potrzebuje…

– Ona chowa się przed światem, Emmet. Żyje w świecie książek i jest tak zamknięta w sobie, że nie mam pojęcia, co zrobić? – Mój przyjaciel spogląda na swoje ręce, w których obraca szklankę z whisky.

– Brakuje jej matki – mówi, a ja wypuszczam głośno powietrze. Doskonale wiem, że brakuje w jej otoczeniu kobiety, która pomogłaby jej się jakoś otworzyć na życie. Gdy tylko o tym myślę, przed moimi oczami staje obraz Mei. Potrząsam głową. Co to miało być? Popijam. – Mei to znajoma Sandry. – Zerkam na niego zaskoczony. Czyżby czytał mi w myślach? Tak szybko przeskakuje z tematu na temat, że zaczynam się zastanawiać, czy coś go nie męczy.

– To ta Mei, o której Sandra tyle opowiadała? – Emmet przytakuje, a ja przypominam sobie zachwyty starej znajomej nad kobietą, która zauroczyła ją swoją osobowością i grą na bębnach. Nawet słuchałem jej koncertu na youtube. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jak mogłem jej nie rozpoznać? Wzdycham.

– Nie uraziłem jej w żaden sposób, po prostu musiałem odebrać telefon – tłumaczę się jak dzieciak w podstawówce, który coś przeskrobał. – Nie mam pojęcia, dlaczego tak szybko się oddaliła. – Emmet patrzy przed siebie, jakby moje wyjaśnienia nie robiły na nim żadnego wrażenia. Wypijam wódkę do końca i odkładam puste naczynie na bar. Mój przyjaciel zauważa obrączkę na moim palcu.

– Po cholerę ją nosisz. – Krzywi się. Zerkam na złote świecidełko i wzruszam ramionami. Sam nie wiem: dlaczego to robię? – Minęło dziesięć lat od jej śmierci, a ty chowasz się za tym, jakby stanowiła dla ciebie tarczę obronną – zauważa i to dość trafnie. Do tej pory spotkałem się z trzema kobietami i każda z nich traktowała mnie jak trofeum i sponsora. Nie podobało mi się to, jak również to, że żadna z nich nie potrafiła znaleźć wspólnego języka z Laurą. Znajomości te zakończyły się tak szybko, jak się rozpoczęły. Potem zacząłem zakładać obrączkę, aby uwolnić się od prób polowania na mnie, zatem Emmet ma rację. Obrączka stanowi moją tarczę obronną. Przekręcam ją na palcu, po czym zdejmuję i chowam do kieszeni.

– Przeproszę jutro Mei, zanim spotka się z Sandrą – mówię i na wspomnienie o spotkaniu z brunetką czuję przyjemne ukłucie w klatce piersiowej. Nie mam pojęcia dlaczego, ale pragnę ją jeszcze raz zobaczyć. Spoglądam w stronę Emmeta. – Wyjaśnię jej swoje zachowanie i dowiem się, dlaczego uciekła. – Mój przyjaciel przytakuje głową. Jest jakby nieobecny myślami, ale może to zmęczenie? Nie drążę tematu, bo wiem, że gdyby coś go dręczyło, powiedziałby mi. Prawda? Przyjaźnimy się przecież od lat. Podobnie jak z Sandrą. Mam wrażenie, że znam tą kobietę od zawsze. Przez całe moje dzieciństwo dbała i troszczyła się o mnie, o nas – Emmeta, Daniela i mnie. Jest jedną z niewielu osób, które znają naszą przeszłość, i dalej jest przy nas. Ale najlepsze w tej starszej kobiecie jest to, że ma genialną intuicję. Przyciąga do siebie bardzo wyjątkowe osoby. Biorę głęboki oddech. Przyglądam się Emmetowi, który właśnie upolował sobie kobietę na noc, i w tej chwili gapią się na siebie pożądliwie. Szturcham go.

– Gdzie poznałeś Mei? – pytam z ciekawości.

– Była wczoraj w klubie. – Unoszę brwi ze zdziwienia. Emmet odwraca się do mnie. – Nie bawiła się za dobrze, a gdy z nią rozmawiałem, dorwała mnie Ivet i nawet nie zauważyłem, jak wyszła. – Wykrzywia usta. Wypuszczam z sykiem powietrze. Nie rozumiem, dlaczego Emmet daje się wykorzystywać takim kobietom jak Ivet. Jaki ma w tym cel? Oprócz pieniędzy, jakie wkłada w klub jej mąż.

– Jak Sandra się dowie, jakie beznadziejne wrażenie zrobiliśmy na Mei, to nas złoi jak gówniarzy – cedzę przez zęby.

– Bo zachowaliśmy się jak gówniarze. – Emmet parska śmiechem. Zawsze bawiła go zezłoszczona Sandra. Mnie z kolei nie jest do śmiechu. Pocieram czoło dłonią.

– Złapię ją jutro z rana i zaproszę na obiad lub kolację. – Na samą myśl, że zobaczę Mei, czuję przyjemne mrowienie w karku. Moje myśli wracają do momentu, gdy podchodziła do mnie razem z Emmetem. Jej pełne usta były rozchylone, a oczy wpatrywały się we mnie bardzo czujnie, ale dostrzegłem w tym spojrzeniu nie tylko ciekawość, ale również żar. Żar, który próbowała ukryć. Mój członek podryguje na to wspomnienie. Poprawiam się nieznacznie. Jak to możliwe, że Mei działa na mnie w ten sposób? Wiem, kiedy kobieta mi się podoba, i jak wtedy reaguje moje ciało, ale przypominając sobie Mei, mam ochotę się nią zaopiekować. To nie jest kobieta na jedną noc. To jest kobieta, z którą można ułożyć sobie życie. Szybko otrząsam się z tego, o czym próbuje fantazjować moja głowa. Nie zapędzaj się, Michael!, upominam się. Jeszcze nawet jej dobrze nie poznałeś, dodaję w myślach.

 

Nazywam się Mei Black. Jestem pewną siebie, silną i dojrzałą kobietą. Wiem, czego pragnę od życia. Mam pracę, którą uwielbiam, przyjaciół, hobby. Nad życie kocham mojego sześcioletniego syna i pomimo tego, że już nie jestem mężatką, pozostaję w dobrych stosunkach z jego ojcem.
Nigdy nie wierzyłam w romantyczną miłość.
Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego jak zatracenie się w drugiej osobie i nigdy żaden z mężczyzn nie wywołał we mnie takiego pożądania, żeby przestać myśleć i poddać się wewnętrznym instynktom.
Moja miłość do Simona była „stabilna". To przystojny, cholernie dobry księgowy, z którym przyjaźniłam się od początku studiów, a który w dodatku okazał się wspaniałym ojcem. Nigdy jednak nie byłam w nim zakochana, nigdy nie miałam motylków w brzuchu, nigdy nie usychałam z tęsknoty za nim. Nic dziwnego, że w końcu nasze drogi zaczęły się rozchodzić, ale mimo to udało nam się pozostać przyjaciółmi. Chociaż Simon przeżył to rozstanie bardziej ode mnie, ma już nową rodzinę i myślę, że odnalazł w tym związku to, czego nie było pomiędzy nami.

A co ze mną?
Właśnie spędzam dwa tygodnie w Lago Vista, gdzie przyjaciółka mojej ciotki próbuje mnie wyswatać.
Czy mi się to podoba?
Absolutnie nie!
Czy jestem gotowa na nową relację?
Tego jeszcze nie wiem.
Czy jest szansa na to, że ktoś ociepli moje oziębłe serce?
Jeszcze dwa dni temu powiedziałabym, że w żadnym wypadku, ale... dwaj mężczyźni w jakiś sposób poruszyli coś we mnie. Jeszcze nie wiem dokładnie, co to jest, ale pierwszy raz w życiu poczułam coś więcej...

 

Projekt okładki: Justyna Sieprawska
Redakcja i korekta: Ludka Skrzydlewska
Kolejne rozdziały ukazują się w każdą sobotę na wattpad.

Powieść z serii Lago Vista ukazuje się w dwóch częściach.
Główna bohaterka podjęła dwie różne decyzje i obie zaprowadziły ją ku innemu mężczyźnie.

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
kliknij i czytaj LAGO VISTA