Bractwo Dusz, Księga 1 – Plan Odyna, cz. 3

PLAN ODYNA

Rozdział 1
„Odyn, Odyn, Odyn”- słyszała we śnie Grace. Znowu znajdowała w ciemnej piwnicy, stała za jakimś ogromnym cieniem, czuła strach. W plecy uderzały ją gałęzie wiązu. Pchały ją do przodu. Ręce się jej trzęsły. Nagle cień zaczął się odwracać, zobaczyła straszne oczy zbliżające się do jej twarzy. Chciała zacząć krzyczeć, gdy nagle poczuła, że ktoś ją obejmuje i usłyszała głos Davida.

– Jestem tutaj – szepnął uspokajająco. Oczy spojrzały na twarz chłopaka i zniknęły, pozostawiając opadające płatki fioletowych kwiatków.

– Fiołki – powiedziała Grace, rozpoznając rośliny.

I podskoczyła na łóżku, budząc się.

Za nią podniósł się David. Dziewczyna oddychała ciężko i spoglądając na chłopaka, spytała:

– Skąd wiedziałeś?

– Zaczęłaś się rzucać na łóżku – odpowiedział.

– Rozpoznałeś te oczy?

David zaprzeczył.

– Ale mamy kolejny trop – dodał.

– Fiołki – potwierdziła dziewczyna.

Położyła się, przytulając mocno do Davida.

– Chyba się ciebie wystraszył – powiedziała, gdy trochę się uspokoiła.

– Ciekawe, że sen powtarza się, gdy jesteśmy na wyspie. Tak jakby Dusza była z nią powiązana – zastanawiał się głośno chłopak.

– Fiolek po angielsku to Violet, imię mojej babci – powiedziała po chwili Grace.

– Myślisz, że ich coś łączyło? – zapytał David.

Grace się podniosła i patrząc poważnie na chłopaka, odpowiedziała:

– Zanim przyjechaliście na wyspę Pana Wu, opowiedział mi on krótką historię swojej wielkiej miłości. Opowiadał, że razem z najlepszym przyjacielem kochali jedną i tę samą kobietę. Potem coś się wydarzyło i on zerwał znajomość i przyjaźń. Poza tym, ciocia Beatrice mówiła, że babcia bardzo się przyjaźniła z Panem Wu i cierpiała, gdy ten zamknął się na swojej wyspie. Powiedziała też, że myślała, że Chang jest moim dziadkiem, bo tylko poprzez więzy krwi można przekazać Energię Uzdrawiania.

– Myślała? To znaczy, że Chińczyk nie jest twoim dziadkiem? – wtrącił David.

– Powiedziała, że na pewno nie, ale jeśli to ona była jego wielką miłością, a tym przyjacielem był… – zawiesiła głos, a chłopak dokończył:

– Odyn. – Po czym stwierdził: – Czyli twoim dziadkiem jest ojciec Diany. – Grace spojrzała na niego z nieciekawą miną, a ten dorzucił jeszcze: – To wyjaśniałoby, dlaczego masz te sny i dlaczego do ciebie się zwróciła jego Dusza.

– Chodź – powiedziała Grace – pojedziemy przepytać ciocię i mamę.

– Co? – wykrzywił się David. – Jest piąta rano. – Po czym przysunął się do dziewczyny i szepnął: – To nasza noc poślubna. – Grace się uśmiechnęła.

– Dobrze – wsunęła się z powrotem w objęcia Davida – ale o siódmej wstajemy i popłyniemy do miasta, ok? – poprosiła. David spojrzał na dziewczynę z błagalną miną, bo nie podobał mu się pomysł wstawania o tak wczesnej porze, i rzucił się plecami na łóżko.

Grace położyła się obok i spoglądając na pierścionek, spytała:

– Skąd wziąłeś wiśniowy agat?

David spojrzał na nią zaskoczony, że wie, co to za kamień, i odpowiedział:

– To pierścionek zaręczynowy mojej mamy.

Grace podniosła się szybko i spojrzała na niego poważnie.

– Twojej mamy?

– Tak – odpowiedział – to pamiątka rodzinna, babcia mi go dała kilka dni temu. Powiedziała, że na pewno przyniesie nam szczęście – dodał.

Grace pocałowała Davida. Nagle usłyszeli szum na korytarzu.

– Chyba ktoś jeszcze się obudził – powiedziała Grace, odsuwając się od Davida i wstając z łóżka, mimo jego oporów, narzuciła na siebie dres.

– Idę coś zjeść – powiedziała, a David patrzył na nią zrezygnowanym wzrokiem. Posłała mu buziaka przy wyjściu i zbiegła po schodach.

Maya i Peter penetrowali lodówkę w kuchni. Grace opowiedziała im o śnie i o wnioskach, do jakich doszli z Davidem. Para patrzyła na nią zaskoczona.

– Jeśli to prawda, to Diana jest twoją ciotką – powiedziała z niewyraźną miną Maya.

– Mnie też się to nie podoba – odpowiedziała Grace.

Do kuchni wszedł Arthur.

– Ludzie, o tej porze się śpi! – powiedział, przeciągając się.

– O ósmej mamy lekcje – wtrącił Peter, po czym skrótowo opowiedzieli mu sen Grace.

– He! – podsumował Arthur – Skurczybyk umie włazić do snów? – Uśmiechnął się chłopak, myśląc o Davidzie. I krzyknął do niego, uchylając drzwi od kuchni:

– Wejdź do mojego snu, na pewno jest dużo przyjemniejszy niż sen Grace.

Wszyscy popatrzyli wesoło, a Maya szepnęła z politowaniem:

– Temu to tylko jedno w głowie. – Arthur puścił do niej oko.

– Uważaj, bo skorzystam z zaproszenia – usłyszeli nagle dobiegający z góry głos Davida. Arthur zawadiacko spojrzał na Grace, potakując głową na znak, że umówił się z kumplem.

Peter, przerywając zabawę słowną, powiedział do dziewczyny:

– Jeśli to, co mówisz, okaże się prawdą, to podpytaj ciocię, czy twoja babcia nie miała jakiegoś tajemniczego schowka na strychu. – Spojrzał na Mayę i dodał: – Ja właśnie w takim miejscu znalazłem Księgę Bractwa mojej babci.

Oboje spojrzeli na Grace. Ta pokiwała twierdząco głową i pobiegła się szykować do powrotu do miasta.

Wchodząc do domu, Grace miała jeszcze godzinę czasu przed szkołą. Wbiegła do kuchni, gdzie zazwyczaj o tej porze można było spotkać ciocię, i zagadnęła:

– Ciociu, znowu miałam ten sen.

Ciocia spojrzała na nią zaciekawiona. W tym samym czasie weszła do kuchni mama. We trójkę usiadły do stołu, a Grace opowiedziała wszystko dokładnie, nie pomijając swoich wniosków. Kobiety słuchały uważnie, a ciocia, bardzo skupiona, analizowała każde słowo.

– Chcesz przez to powiedzieć, że Odyn był moim ojcem? – zapytała zdziwiona Anna.

Grace spojrzała na nią i wzruszyła ramionami.

– Połączyłam tylko niektóre fakty – odpowiedziała i obie spojrzały na ciocię.

Ta siedziała zamyślona.

– Ciociu? – przerwała jej Grace.

– To może być prawda – odpowiedziała, spoglądając raz na jedną, raz na drugą kobietę. Grace i jej matka zrobiły zaskoczone miny, a staruszka kontynuowała:

– Odyn zawsze dbał o Violet, łączyła ich jakaś niezrozumiała dla mnie wcześniej więź. Zawsze mnie to dziwiło, ale tłumaczyłam sobie to tym, że był naszym Senseiem, a ona samotną matką, więc potrzebowała męskiego wsparcia. W normalnym świecie samotna kobieta, do tego z dzieckiem, ma pod górkę, ale w Bractwie zawsze wszystko jest wspólne. Stąd nikt nie przywiązywał głębszej wagi do tego, jak duża jest pomoc Odyna. Wszyscy go szanowali właśnie za to, że potrafił się nami wszystkimi tak zajmować.

– Zgadza się – wtrąciła nagle matka Grace. – Pamiętam, że zawsze mogłam iść do niego ze swoimi problemami i nigdy nie odmawiał pomocy. Rzeczywiście, traktował mnie jak córkę. Ale on traktował wszystkie dzieci jak własne – dodała.

Ciocia Beatrice przytaknęła głową, a po chwili zastanowienia powiedziała:

– Jedna rzecz zawsze nie dawała mi spokoju… – Spojrzała na Grace i Annę, a te na nią. – Dzień przed narodzinami Diany.

– To też dzień jego śmierci, tak? – wtrąciła dziewczyna, a obie kobiety pokiwały głowami.

Staruszka kontynuowała:

– Przyszedł do Violet i długo rozmawiali, zamknięci w jej pokoju. Zastanawiałam się, co mogło być tak ważnego, że Odyn przyszedł do niej przed śmiercią, zamiast spędzić ostatnie godziny z żoną…

– Dał jej wtedy Runiczny Kamień Serca – wtrąciła nagle Grace, zaskoczona, że wpadła na ten pomysł. Kobiety spojrzały na nią, a ciocia potwierdziła.

– Też tak myślę. – Po czym dodała: – Violet wyszła wtedy zapłakana, ale starała się to ukryć przede mną. Jeśli łączyła ich miłość, o której mówisz, to była jedyną osobą, której mógł wtedy zaufać.

– Czyli, że poświęcili swoją miłość dla dobra Bractwa – podsumowała Grace.

– I tak i nie – wtrąciła ciotka. – W końcu mieli Annę – powiedziała, uśmiechając się serdecznie do kobiety, gładząc ją po policzku. – No i wiedzieli, że urodzisz się ty – dodała, spoglądając na Grace.

Ta również poczuła radość i zapytała z ciekawością:

– Ciociu, czy teraz to ty jesteś Senseiem Bractwa?

Staruszka spojrzała na Grace, potem na Annę i obie z dumą na dziewczynę.

– Od wczoraj już nie – odpowiedziała kobieta.

Grace spojrzała na nią zdziwiona.

– Teraz jest nim David – dodała staruszka, a dziewczyna zrobiła duże oczy.

Po chwili namysłu dziewczyna jeszcze zapytała:

– Czy wiecie może, gdzie babcia mogła schować kamień Odyna? – kobiety spojrzały na siebie i zaprzeczyły, a Grace sugerowała: – Na strychu? W piwnicy? W jakimś tajemniczym schowku?

Obie nie miały pojęcia.

– No, trudno – westchnęła dziewczyna i pobiegła szykować się do szkoły.

Rozdział 2
Arthur, odkładając książki do swojej szafki, wyczuł nadchodzącą Ninę, która stanęła obok niego i oparła się prowokująco o ścianę. Zmierzył ją wzrokiem od stóp do głów.

– Czego chcesz? – zapytał, dopychając zeszyty w szafce.

– Może nauczysz mnie pływać na skuterze? – spytała, seksownie się do niego przysuwając.

– Co!? – zawołał Arthur, spoglądając na nią z ironią. – Nie wyszło ci z Peterem, to przyssałaś się do mnie?

Dziewczyna, nie reagując na ton chłopaka, przysunęła się i szepnęła mu do ucha:

– Peter to dziecko, ja szukam mężczyzny.

– Jasne – odpowiedział z politowaniem Arthur, zamknął szafkę i biorąc plecak, poszedł w stronę Davida, który obserwował całą scenę.

Do dziewczyny podeszła Diana. Nina, patrząc za odchodzącym chłopakiem, powiedziała:

– Niedługo będzie mój. – Obie się uśmiechnęły i poszły w przeciwnym kierunku.

– Czego chciała? – zapytał z poważną miną David, gdy przyjaciel podszedł do niego.

– Nie udało jej się z Peterem – odpowiedział bez entuzjazmu Arthur i wymijając kolegę, wyszedł ze szkoły.

David, dołączając do niego, po chwili spytał:

– Dasz sobie radę?

Ten spojrzał na kolegę i odpowiedział:

– Daj spokój, to kaszalot! – Obaj parsknęli śmiechem i udali się w stronę swoich pojazdów.

– Twoja imprezka urodzinowa będzie u mnie! – krzyknął Arthur, wsiadając do auta.

David, ładując się na motor, spojrzał zniechęcony na kolegę. Ten, nie dopuszczając go do słowa, powiedział:

– Daj spokój, stary! Dawno nie było imprezy, a to świetna okazja. Poza tym, lubię patrzeć, jak Grace wymachuje tyłeczkiem – dodał zaczepnie i z piskiem opon odjechał.

David popatrzył na niego z szyderczą miną i zdążył jeszcze krzyknąć groźnym głosem:

– Uważaj, stary! – Arthur zatrąbił i zniknął za zakrętem.

Wieczorem, przed imprezą Grace przyszła do Davida nieco wcześniej. Chciała mu dać prezent bez świadków. Weszła do pokoju, gdy ten zakładał koszulę. Spojrzał na nią i uśmiechając się szeroko, podszedł i dał jej buzi. Grace ubrana była w wiśniową mini sukienkę z długim rękawkiem, lekko rozkloszowaną i, tradycyjnie, kozaczki do kolan na koturnie w kolorze sukienki. Uczesana była w koka, a pocieniowane włosy spływały jej po policzkach. Wyglądała ślicznie.

– Mam dla ciebie dwa prezenty – powiedziała. David spojrzał na nią z zaciekawieniem.

– Ten jest ode mnie. – Wskazała na niedużą, kwadratową torebkę, pięknie udekorowaną wstążeczką, i podała ją Davidowi. Chłopak zajrzał do środka i powoli wyciagnął zawartość, po czym zrobił bardzo zaskoczoną minę.

– Skąd to masz? – zapytał, patrząc na unikatową płytę swojego ulubionego zespołu z autografami jego członków.

Grace odpowiedziała tajemniczo:

– Mam swoje kontakty. – David przysunął się do niej i dał jej namiętnego buziaka.

A ten jest od Pana Wu – przerwała mu dziewczyna i podała małe pudełeczko. David otworzył je i zobaczył mały brelok do kluczy w kształcie motoru, wykonany z Bursztynu.

– To Bursztyn, likwiduje działanie złych zaklęć. Pan Wu woli dmuchać na zimne – powiedziała Grace, uśmiechając się. David spojrzał na nią uważnie. – Idziemy? – zapytała po chwili ciszy Grace.

David odetchnął głęboko.

– Idziemy – powiedział, biorąc Grace za rękę. Wychodząc, zatrzasnął za sobą drzwi.

Arthur uwielbiał organizawać niezapomniane imprezy, więc i ta nie mogła pozostać bez rozgłosu. Jak zawsze, była cała szkoła. Gdy David i Grace się pojawili, Arthur zapowiedział chłopaka przez mikrofon i wszyscy zaśpiewali mu „Sto lat”. David zdążył tylko pokazać Arthurowi gest zabójcy. Potem wniesiony został ogromny tort i DJ zaprosił wszystkich na parkiet. Wszyscy szaleli w takt muzyki. Było dużo śmiechu i wygłupów.

– Ludziska, zaczynamy zwalniać. – Arthur puścił wolną muzykę i dodał: – Specjalnie dla mojego najlepszego brata, który w końcu spotkał w życiu swoją Bratnią Duszę – wskazał na Grace i Davida.

Para wesoło popatrzyła na przyjaciela, potem do siebie. Pozostali goście wiwatowali. Grace i David pocałowali się i przytulili w tańcu. Dołączyła do nich cała reszta gości. Arthur stał przy konsoli i obserwował salę, aż trafił na wpatrującą się w niego Ninę. Popatrzyli sobie w oczy. Nina oblizała prowokująco czubek butelki z wodą, którą popijała, ale Arthur zrobił tylko wściekłą minę i nie reagując więcej na zachowanie dziewczyny, zajął się kompletowaniem kolejnych płyt.

Nad ranem Arthur zamknął drzwi za ostatnimi gośćmi. Potem przepłynął raz basen na tarasie i chciał iść do kuchni, gdy wtem natknął się na stojącą przed nim Ninę. Chwilę się zawahał, po czym wziął ręcznik i wycierając się, zapytał:

– Jak tu wlazłaś?

Dziewczyna, próbując dotknąć jego torsu, odparła:

– Daj spokój – przysunęła się do niego – też czujesz to przyciąganie?

Arthur przysunął się do niej i spoglądając jej głęboko w oczy, powiedział szeptem, ale stanowczo:

– Spadaj stąd. – I poszedł otworzyć jej drzwi.

Dziewczyna, ociągając się, ruszyła powoli za nim. Stając w drzwiach, spojrzała na niego.

– Nie wygrasz ze swoją Energią – powiedziała i wyszła.

Arthur zatrzasnął za nią drzwi i poszedł na piętro wziąć prysznic. Nina wychodząc, zauważyła Lidię, która szła do chłopaka. Przebiegła od strony tarasu do domu Arthura, szybko zdjęła sukienkę i wskoczyła do basenu. Gdy usłyszała zamykające się drzwi, wyszła z wody i owijając się ręcznikiem, weszła do salonu.

– Arthur! – krzyknęła Lidia, wchodząc. – Przyniosłam ci klucze od auta, zostawiłeś u mnie, a jutro rano jedziemy do szkoły! – po czym spojrzała przed siebie i stanęła jak zamurowna.

Wtedy pojawił się na schodach Arthur w ręczniku, wyszedł właśnie spod prysznica. Lidia spojrzała na niego ze łzami w oczach. Ten zdziwony zszedł kilka schodków i zobaczył w salonie Ninę.

– Lidia! – krzyknął, gdy ta wybiegała z domu.

Wrócił szybko do pokoju, ubrał się w pośpiechu i zbiegł po schodach. Nina właśnie zapinała sukienkę i stała w drzwiach.

Spojrzał na nią wściekły.

– Miałaś stąd spadać! – Dziewczyna się szyderczo uśmiechnęła.

– Myślałam, że macie do siebie choć odrobinę zaufania – powiedziała po chwili.

Arthur chwycił ją za szyję, przydusił mocno do ściany, tak że dziewczyna nie mogła złapać oddechu, i odpowiedział:

– Jeśli jeszcze raz zobaczę cię krecącą się tutaj… – zawiesił głos, spoglądając z obrzydzeniem – to cię zabiję. – Po czym puścił Ninę i zatrzaskując drzwi, pobiegł w stronę domu Lidii.

– Lidia! – krzyknął, wbiegając po schodach pod jej pokój.

– Odejdź! – usłyszał w odpowiedzi od szlochającej dziewczyny.

– Nic nie zaszło! Nie wiem, co ona robiła w salonie! – tłumaczył się chłopak.

Rodziców Lidii nie było. Jak co roku o tej porze, byli na wyprawie po krajach skandynawskich.

– Stała tam naga! – krzyczała zdenerwowana dziewczyna, dławiącym głosem. – Ty też byłeś tylko w ręczniku! – dodała.

– Brałem prysznic! Nie wiedziałem, że tam jest! – krzyknął Arthur. Opierając głowę o drzwi do jej pokoju, dodał ciszej: – Lidia, proszę, kocham cię. Oni zrobią wszystko, żebyśmy się kłócili, jesteśmy wtedy słabsi.

Usłyszał, jak Lidia przekręca klucz w zamku. Odsunął głowę. Lidia otworzyła drzwi. Stała zalana łzami, szlochając. Arthur odetchnął głębiej i powoli przytulając ją, szepnął:

– Kocham tylko ciebie.

Dziewczyna przylgnęła do niego mocno i powoli zaczęła się uspokajać.

Rozdział 3
Następnego dnia w szkole wszyscy byli zmęczeni. Lekcje dłużyły się. Po zajęciach Grace poszła do Mai, przygotowywały razem referat na biologię.
Gdy wracała, było już szaro. Nagle przed samochód Grace wyskoczyła sarna. Ta zahamowała gwałtownie i auto zaczęło koziołkować. W silniku coś strzeliło i maska samochodu zapaliła się. Grace straciła przytomność. Przejeżdżający obok motor zatrzymał się. Chłopak zdjął kask i podbiegł szybko, by wyciągnąć z palącego się samochodu dziewczynę. Gdy wynosił ją z auta, to nagle wybuchło i w plecy czarnowłosego wybawcy wbił się ostry przedmiot. Chłopak zachwiał się i kładąc dziewczynę na polanie, ukucnął, głęboko i ciężko oddychając.
Grace się ocknęła, otworzyła oczy.

– Marck? – zapytała, spoglądając na chłopaka. – Co tutaj robisz?

Chłopak nie odpowiedział, tylko wskazał na palący się samochód. Sam się nie odwrócił, bo czuł przeszywający ból pleców. Grace usiadła, dotknęła głowy i zobaczyła krew. Szybko jednak sama się uleczyła.

– Uratowałeś mnie – powiedziała z niedowierzaniem.

Chłopak próbował coś odpowiedzieć, ale zemdlał na jej rękach. Grace spojrzała przerażona na jego plecy i kładąc go delikatnie i ostrożnie na ziemi, wyjęła wystający z jego ciała pręt, po czym dotknęła rany i uleczyła ją. W międzyczasie przejeżdżający obok kierowca tira wezwał karetkę i policję. Marck ocknął się na kolanach dziewczyny. Ta się do niego uśmiechnęła. Chwilę się jej przypatrywał, spokojnie oddychając, po czym szybko się podniósł. Grace poznała to spojrzenie. Tak samo patrzy na nią David. Zrozumiała, że Marck ją kocha. Usłyszeli nadjeżdżającą karetkę i radiowóz.

– Dziękuję – powiedziała do stojącego Marcka, ten już na nią nie patrzył.

Podszedł do nich policjant, wylegitymował się, po czym odwieziono ich na komisariat.

Grace zadzwoniła po Davida. Przyjechał na komisariat w kilka minut. Objął ją mocno.

– Nic ci nie jest? – zapytał przerażony.

– Nie – odpowiedziała spokojnie. – Marck uratował mi życie – dodała, gdy chłopak wychodził właśnie z pokoju policjanta. Cała trójka spojrzała na siebie. Marck kiwnął głową do dziewczyny, wyrażając w ten sposób podziękowanie za uratowanie mu życia i wyszedł z komisariatu.

Podszedł do nich policjant.

– Musicie uważać – powiedział ostrzegawczo. Oboje spojrzeli na siebie, a policjant przedstawił się i powiedział, że jest bratem Dominica, kolegi z drużyny Davida. – Te szczury Katheriny są niebezpieczne – dodał i poklepując Davida po ramieniu, pozwolił chłopakowi zabrać Grace do domu.

W domu Grace się przebrała i umyła. David czekał na nią, przegladając gazety motoryzacyjne.

Gdy wyszła z łazienki, susząc ręcznikiem włosy, powiedziała:

– Marck jest we mnie zakochany. – Spojrzała na Davida, przestając wycierać włosy.

Chłopak spojrzał na nią poważnie. Nie zdążyła podejść do niego, gdy do pokoju wbiegły Lidia z Mayą, rzucając się na szyję dziewczynie.

– Nic ci nie jest? Jesteś cała? Jak to się stało? – pytały jedna przez drugą.

Grace uspokajała je, co jakiś czas spoglądając na Davida, który cały czas poważnie się jej przypatrywał.

Potem wpadli Arthur i Peter. Zobaczyli, że Grace nic nie jest, i podchodząc do poważnego Davida, wysoki, ciemnowłosy koszykarz zapytał:

– Co jest?

Grace patrzyła na Davida, dziewczyny się uspokoiły i wszyscy zaczęli spoglądać raz na Grace, raz na Davida.

– Marck uratował jej życie – powiedział nagle David.

– Niemożliwe – odpowiedziała Maya. – Oni kierują się tylko nienawiścią – dodała. Pozostali potwierdzili słowa Mai.

– Gdyby tak było, mógł mnie zostawić w samochodzie – odpowiedziała dziewczyna, broniąc Marcka.

– Ja im nie ufam – wtrącił nagle Arthur, patrząc znacząco na Lidię. – Zrobią wszystko, aby nas poróżnić. – Blondynka przytaknęła.

– A jeśli to jest częścią jakiegoś planu? – wtrącił Peter. – Może chcą uśpić naszą czujność? – przytaknęła mu Maya. Spojrzeli na Petera.

Grace chwilę się zastanowiła.

– Może masz rację – powiedziała nie do końca przekonana, ale to wystarczyło do uspokojenia pozostałych, oprócz Davida.

Nagle usłyszeli wołanie cioci Beatrice na ciasto. Ruszyli w stronę salonu. Grace spojrzała na  Davida, który czekał, aż ona rozczesze włosy.

– Ufasz swoim przeczuciom, tak? – zapytał, patrząc na dziewczynę. Grace spojrzał na niego.

– Mógłby nam pomóc – powiedziała nagle.

– Albo pozwolić wpaść w pułapkę – odbił piłeczkę David.

Grace spojrzała na niego, a ten obejmując ją, szepnął jej jeszcze do ucha:

– Bądz ostrożna.

W weekend bardzo się ochłodziło. Nadchodziła pora deszczowa w Sun City, słońce schodziło niżej i dni stały się krótsze.

– Jestes bardzo tolerancyjna – powiedziała Tamara, stając obok Lidii, przeglądającej zeszyt pod salą lekcyjną. Dziewczyna spojrzała na nią pogardliwie i zapytała:

– Tolerancyjna?

Tamara uśmiechnęła się złośliwie i wskazała na znikającego za drzwiami szatni Arthura, a za nim Ninę. Lidia ruszyła w ich stronę. Tamara została przy sali i robiąc złowieszczą minę, odwróciła się na pięcie. Lidia otworzyła drzwi od szatni i zobaczyła, jak Nina całuje Arthura. Szybko się cofnęła, żeby jej nie zauważyli. Łzy nagromadziły się jej do oczu i wybiegła ze szkoły, po drodze wpadając na Davida.

– Hej, co jest? – dziewczyna nie zareagowała, więc szybko wszedł do szatni, żeby zobaczyć, co tak zdenerwowało Lidię. Nina właśnie się odsunęła od Arthura, ten patrzył na nią wściekły, ale nie ruszał się z miejsca. Dziewczyna spojrzała na Davida i oblizując usta, minęła chłopaka, uśmiechając się szyderczo. Wkurzony David popchnął Arthura na ścianę.

– Co ty do cholery wyrabiasz!?

Arthur rzucił się na przyjaciela.

– Nie prowokuj mnie, bracie – spojrzał na niego wściekly. David wyrwał się i zaczęli się bić. Usłyszeli to chłopcy w szatni. Dominic powstrzymał Arthura, a Peter Davida.

– Co wy, do diabła, wyrabiacie!? – krzyknął kapitan drużyny do chłopaków, którzy wyrywali się do bójki.

Do szatni wszedł dyrektor, sprawdzając, co się dzieje. Widząc zakrwawiony nos Davida i opuchniętą wargę Arthura, powiedział:

– Dux, Lotus! Obaj jesteście zawieszeni! Wynocha mi ze szkoły!

Arthur wyszedł pierwszy, trzaskając drzwiami. Po drodze natrafił na Grace, ta przestraszona widokiem pobitego chłopaka, zapytała:

– Arthur, co się stało?

Chłopak, przechodząc szybko obok, tylko rzucił:

– Grace, nie teraz.

Za nim szedł David, zatrzymał się przy niej.

– Pobiliście się? – spytała zdziwiona i dotknęła nosa chłopaka, lecząc go.

Gdy David już nie czuł bólu, odpowiedział:

– Całował się z Niną – spojrzał na Grace.

Ta zatroskana zapytała:

– Nic ci nie jest? – Chłopak uspokoił ją i gdy Peter podał mu plecak, dodał:

– Muszę iść. – Dał buziaka Grace i wyszedł ze szkoły.

Grace, Maya i Peter spojrzeli na siebie zdenerwowani. Potem zadzwonił dzwonek i wszyscy ruszyli w stronę sali. Grace spotkała się wzrokiem z Marckiem. Chwilę patrzyli sobie w oczy, po czym chłopak się speszył i usiadł w ławce.

Przez kolejne kilka dni nikt nie widział Arthura. Maya pocieszała Lidię, David pomagał babci w robieniu zapasów na okres deszczowy, a Grace przeglądała książki cioci Beatrice w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby ją nakierować na to, gdzie szukać Drzewa Życia i Runicznego Kamienia Serca.

– Ciociu – zapytała zaczytaną w romansie staruszkę – dlaczego nigdy nie wyszłaś za mąż?

Ciocia, przerywając lekturę, zdjęła okulary i odpowiedziała:

– Należę do ludzi nauki i to jej poświęciłam się całkowicie. – Grace rozejrzała się po pokoju z ogromną biblioteką.

Ciocia zauważyła to i powiedziała: – To tylko garstka moich książek. – Grace spojrzała zaskoczona. – Chodź, coś tobie pokażę… – I zaprowadziła dziewczynę do ogromnej piwnicy, gdzie stały stosy książek. Grace zrobiła wielkie oczy. Ciocia się uśmiechnęła. Obie zaczęły przeglądać biblioteczkę. W pewnym momencie Grace przeszył chłód i zapach fiołków. Spojrzała w miejsce, skąd powiało, i zobaczyła luźną cegłę w murze.

– Co tam jest? – spojrzała na ciocię, wskazując palcem ścianę.

– Nie mam pojęcia – odpowiedziała zaskoczona staruszka, która nigdy wcześniej nie zwracała uwagi na ściany w piwnicy.

Grace podeszła i zaczęła dotykać po kolei cegieł, aż poczuła jedną obluzowaną. Ciocia stała za nią. Podała jej metalową zakładkę, którą znalazła pod ręką i dziewczyna wydłubała cegłę ze ściany. Zobaczyły drewniane pudełeczko. Spojrzały na siebie zdziwione. Grace odgarnęła pajęczyny i wyjęła skrzyneczkę. Usiadły na stertach książek i Grace otworzyła pudełko.

W środku zobaczyły list. Ciocia zbliżyła lampkę do listu i odczytały napis na nim:

– Chang Wu. – Spojrzały na siebie zaskoczone, potem Grace wyjęła zasuszony kwiatek.

– To fiołek – powiedziała staruszka. – To należało do Violet – dodała. – Ona zawsze zostawiała fiołki tam, gdzie była. Mówiła, że w ten sposób pozostawia kawałek swojej Duszy – wyjaśniła.

Potem dziewczyna wyjęła mały przedmiot owinięty materiałem. Odwinęła go i obie ujrzały Kamień.

– To Kamień Odyna – powiedziała poważnie staruszka.

Grace uśmiechnęła się i dodała:

– Cały czas mieliśmy go pod nosem.

Grace jeszcze tego wieczoru postanowiła oddać list Chińczykowi. Nie mogła się dodzwonić do Davida, więc pomyślała, że pożyczy skuter od Arthura. Pojechała do domku na plaży.

– Arthur! – krzyknęła, wchodząc, ale nikt jej nie odpowiedział. Poszła na taras i zaczęła odcumowywać skuter. Wtedy od strony plaży niepostrzeżenie pojawił się Arthur.

– Gdzie się wybierasz? – zapytał poważnie. Grace podskoczyła.

– Ale mnie wystraszyłeś – powiedziała, spoglądając na niego. – Znalazłam Kamień Odyna w piwnicy, w skrytce mojej babci – tłumaczyła. Arthur zrobił zadowoloną minę, ale dalej nie uśmiechał się, a Grace kontynuowała. – Był razem z listem do Pana Wu. Chcę mu go oddać. – Arthur potwierdził głową i ruszył w stronę domu. – Jak się czujesz? – zapytała zatroskana Grace, gdy ten ją mijał. Arthur zatrzymał się, ale się nie odwrócił. – On się o ciebie martwi. Wszyscy się martwimy – dodała.

– Co z Lidią? – spytał ze smutkiem chłopak.

– Cierpi, ale bardzo cię kocha. – Zobaczyła, jak Arthur pokiwał lekko głową i popijając wodę z butelki, wszedł do domu.

Grace przypłynęła na wyspę, gdzie na pomoście powitał ją szczęśliwy pan Wu. Uściskali się i Grace, mówiąc, gdzie znalazła Kamień Odyna, wręczyła mu list. Widziała, jak staruszek, patrząc na list, wzrusza się. Wyczuła, że chciałby zostać sam. Zaczęła wsiadać na skuter.

Nagle pan Wu zawołał do niej.

– To jest dla ciebie – powiedział, wręczając jej list z napisem „dla mojej wnuczki”. – Był w środku koperty – dodał staruszek.

Grace wzięła list i pożegnawszy się, odpłynęła. Usiadła na plaży pod jedynym rosnącym tam bukiem i otworzyła list.

Kochana wnuczko,

Gdy będziesz czytać ten list, mnie już nie będzie. Bardzo żałuję, że nie mogłyśmy się poznać, na pewno spędziłybyśmy dużo czasu na długich rozmowach. Ale wiedz, że niczego nie żałuję. Nie winię nikogo za to, że oddałam życie, abyś ty mogła żyć w szczęściu. Wierz mi, że miałam piękne życie, choć krótkie. Poznałam smak prawdziwej miłości. Zadbałam też, abyś i ty poznała to szczególne uczucie. Pamiętaj, abyś zawsze ufała swojemu sercu, choć rozum podpowiadałby coś innego. To serce jest najważniejsze, to w nim żyją wszyscy, którzy ciebie kochają i kochali.

Czytając ten list, pewnie jesteś już po Inicjacji. Masz na sobie najcenniejszy klejnot, jaki mężczyzna może podarować swojej ukochanej. – przerywając, Grace spojrzała z uśmiechem na pierścionek od Davida – Nie zdejmuj go nigdy, to w nim zawarta jest magia waszego szczęścia. To on chroni wasze uczucie przed niebezpieczeństwem.

Pamiętaj, że to, co wydaje się złe, nie zawsze takie jest, a to, co dobre, może okazać się niebezpieczne.

Całuję ciebie gorąco, kochająca babcia Violet

Grace przetarła łzy. Nagle poczuła, że za jej plecami ktoś stoi.

– Co tutaj robisz? – usłyszała.

Odwróciła się i zobaczyła Marcka. Nie wstając, odpowiedziała:

– Czytam list od babci. – Po czym spojrzała na morze, składając kartkę.

Marck odwrócił się, chcąc odejść, a Grace zapytała:

– Dlaczego należysz do Kręgu Katheriny? – Chłopak nie odpowiedział i nie zatrzymywał się.

Dziewczyna dodała: – Nie jesteś zły, inaczej nie uratowałbyś mi życia. – Patrzyła, jak przystanął i powoli się do niej odwraca.

– Wydaje się wam, że to my jesteśmy źli, a prawda jest zupełnie inna – odpowiedział Marck. Grace spojrzała poważnie na chłopaka. Ten stał w miejscu.

– Jaka prawda? – spytała spokojnie dziewczyna.

– Ślepo wierzycie Bractwu – dodał chłopak.

Grace wstała, stanęła przed nim i powtórzyła pytanie:

– Jaka prawda?

Marck zawahał się, ale nie przestawał patrzeć dziewczynie w oczy.

– Nazywacie się Bractwem Dusz, korzystacie z Białej Magii – powiedział wolno. – A tymczasem wszyscy znają rytuały Czarnej Magii. – Próbował wzbudzić w Grace ciekawość.

– Muszą znać zamiary wroga – tłumaczyła zachowanie Bractwa dziewczyna.

– Powiedzieli wam, z kim albo z czym macie się zmierzyć? – zapytał.

– Z Katheriną. Bo… – Zawahała się, nie chciała ujawniać tego, że wiedzą o ich planach.

–…bo chce przejąć Energię Duszy Odyna – dokończył spokojnie za nią Mark.

Grace patrzyła na niego uważnie.

– A jeśli powiem ci, że ona chce zniszczyć te Energie i że robi to dla wspólnego dobra?

– Co? –Grace nie dowierzała jego słowom.

Chłopak zbliżył się do niej i parząc raz na usta, raz w oczy, szepnął:

– Nie musisz mi wierzyć. Zapytaj cioci, co masz zrobić z Runicznym Kamieniem Serca i Drzewem Życia. – Odwrócił się i odszedł.

Grace usiadła na plaży i zaczęła się zastanawiać. Postanowiła nie mówić pozostałym o rozmowie z Marckiem.

Wieczorem Grace spotkała się z Davidem. Pokazała mu list i Kamień Mocy Odyna. Chłopak się ucieszył:

– To musimy jeszcze znaleźć jego Drzewo Życia.

– Tak – potwierdziła Grace z uśmiechem.

Spoglądając na Davida, powiedziała:

– Widziałam się dziś z Arthurem. – Chłopak spoważniał. – On bardzo cierpi – dodała.

David, siadając na łóżko, odetchnął głęboko.

– On nie chce mojej pomocy – stwierdził i spojrzał na dziewczynę.

– Został sam – przerwała mu dziewczyna. – I jest twoim najlepszym przyjacielem – uzupełniła.

David patrzył na nią uważnie.

– A ty dbasz o wszystkie swoje dzieci – wtrącił, uśmiechając się.

– W końcu jestem Matką Ziemią – odpowiedziała, siadając obok niego na łóżku.

Chłopak objął ją, kładąc delikatnie na łóżku, i szepnął:

– Jesteś też moją żoną. – Po czym pocałował ją namiętnie. Grace, nie przerywając pocałunku, objęła go za szyję i wtuliła się mocno w jego ciało.

Rozdział 4
Następnego dnia po szkole Grace pojechała do Lidii, a David do Arthura.
Chłopak wszedł do domku na plaży i idąc na taras, natknął się na Arthura otulonego grubym dresem, siedzącego na leżaku. Jak zwykle, popijał butelkowaną wodę. Gdy zobaczył Davida, spojrzał na niego, ale nie ruszył się z fotela.
David oparł się o barierkę tarasu.

– Wszystko ok? – zapytał.

Arthur wpatrywał się daleko w morze i nic nie odpowiedział. David, po dłuższej chwili, nie widząc żadnej reakcji, ruszył w stronę wyjścia. Wtedy Arthur się odezwał:

– Nie zdradziłem Lidii.

David się zatrzymał i nie odwracając się, zapytał.

– Powiesz mi, co się dzieje?

– Czuję nienawiść do siebie i nie potrafię tego uczucia pokonać – odpowiedział Arthur, dalej nie ruszając się z miejsca. David wziął leżak, postawił go obok Arthura i usiadł. Ten podał mu butelkę z wodą i razem popijając, siedzieli tak w milczeniu.

Tymczasem Grace przebywała u Lidii, która starała się pozbierać.

– Muszę mu go oddać – powiedziała Lidia, pokazując dziewczynom pierścionek.

Grace popatrzyła przerażona na Mayę.

– Nie możesz – powiedziała Grace. Lidia i Maya spojrzały na nią trochę zdziwione. – Nie oddawaj go, schowaj i noś przy sobie, ale nie oddawaj.

– Nie mogę – odpowiedziała smutno Lidia. – To jest pamiątka rodzinna, powinien go mieć dla przyszłej dziewczyny – dodała ze łzami w oczach.

– On ciebie kocha – powiedziała czule Grace i przytuliła płaczącą już Lidię. Maya siedziała smutna i patrzyła na dziewczyny.

Przez całe dwa tygodnie zawieszenia w szkole David przebywał u Arthura, a wieczorami spotykał się z Grace. Arthur niewiele się odzywał, walczył ze sobą, a David po prostu przy nim był.
W poniedziałek chłopcy pojawili się razem w szkole. Przy wejściu przywitał ich dyrektor.

– Czy mam wasze słowo, że nie będziecie się już bić na terenie szkoły? – zapytał poważnie.

Chłopcy potwierdzili i weszli do szkoły. Gdy szli korytarzem, Arthur zobaczył Lidię stojącą obok swojej szafki. Podszedł do niej, a David przywitał się z Grace i odprowadził dziewczynę do sali.

– Porozmawiamy? – zapytał cicho Arthur, patrząc na smutną dziewczynę. Lidia nie odpowiedziała. – Proszę – dodał.

Lidia spojrzała na niego, miała łzy w oczach. Wyjęła z kieszeni pierścionek i oddając go Arthurowi, powiedziała:

– On już nie należy do mnie.

Artur spojrzał przerażony i chwytając rękę Lidii, położył jej pierścionek na dłoni.

– On zawsze będzie należał do ciebie. – Po czym odszedł, puszczając dziewczynę. Lidii popłynęły łzy po policzkach, schowała pierścionek do kieszeni i skierowała się do swojej sali. O dziwo, Nina odpuściła i nie zbliżała się do Arthura.

Wychodząc na przerwę, Grace odczekała, aż wszyscy wyjdą z klasy, po czym zatrzymała Marcka, zamykając drzwi od sali. Chłopak spojrzał na nią zaskoczony.

– Co Nina zrobiła Arthurowi?

– Nie wiem – powiedział poważnie chłopak i próbował wyjść, ale Grace stanęła pomiędzy nim a drzwiami. Stali tak blisko siebie, że oboje czuli bicie swoich serc.

– Myślę, że wiesz – cicho odpowiedziała dziewczyna.

Marck, patrząc jej w oczy, powiedział:

– Te same Energie przyciągają się.

– Tyle wiem… – przerwała mu Grace.

– Przyciąga je albo miłość… – odparł – albo nienawiść .

– Nina pocałowała Arthura, ale on nie czuje do niej miłości – powiedziała Grace.

– Więc ją nienawidzi – odpowiedział chłopak, nie przestając patrzeć w oczy dziewczynie.

– On nic do niej nie czuje, ani nienawiści, ani miłości – wytłumaczyła dziewczyna.

– Energia przyciąga uczucia, które dobrze zna i jest to albo miłość, albo nienawiść – powiedział, zbliżając się do jej włosów. – I chwytając klamkę, szepnął jej do ucha: – Nie ma nic pomiędzy.

Grace odsunęła się i wypuściła Marcka, potem sama wyszła z sali.

Gdy wróciła po szkole do domu z Davidem, zastała tam Pana Wu rozmawiającego z ciocią Beatrice.

– Witajcie, Grace, David – powiedział staruszek. Dziewczyna się uśmiechnęła i ucałowała Chińczyka.

Usiedli przy stole i ciotka z poważną miną oznajmiła.

– Chang ma wam coś do powiedzenia. – Grace spojrzała najpierw na staruszka, potem na Davida.

– Wiem, gdzie rośnie Drzewo Życia Odyna.

Grace z wyraźnie ucieszoną miną zapytała:

– Gdzie?

– U mnie na wyspie – odparł staruszek.

– Super! – powiedziała szczęśliwa dziewczyna.

A David dodał:

– Więc mamy wszystko i Katherinie nie uda się przejąć Energii Duszy Odyna.

– Musimy zniszczyć Runiczny Kamień Serca i Drzewo Życia – zakomunikował po chwili poważnie Pan Wu. Grace i David pokiwali twierdząco głowami.

– Problem w tym – wtrąciła nagle ciocia Beatrice – że musicie to zrobić wspólną Energią Wody, Ognia, Powietrza, Ziemi i Ducha dokładnie 10 listopada podczas Pełni.

Grace spoważniała:

– W ten dzień, kiedy Katherina chce przejąć Energię Duszy Odyna?

Ciocia Beatrice i Pan Wu przytaknęli.

– Jak mamy to zrobić? – wtrącił David. – Na pewno będą próbowali nam przeszkodzić, a wtedy nie damy rady razem bronić się i jednocześnie zniszczyć Kamień Mocy i Drzewo Życia.

– Dlatego musimy oddać jej Kamień i gałązkę z Drzewa Życia – powiedział Chińczyk.

Grace spojrzała zaskoczona na Davida, a ten na nią.

– Co zrobić?! – zapytał chłopak.

– Przecież wtedy będą mieli wszystko, nic ich nie powstrzyma – dodała dziewczyna.

– Muszą myśleć, że mają przewagę, będą wtedy łatwiejszym celem – wtrąciła ciotka.

Po czym dodała:

– Pamiętasz, co jest napisane w Księdze Bractwa? To Dusza Odyna musi wyrazić zgodę na przejęcie Energii.

– Tylko siła wyższa może ją do tego zmusić – Grace powtórzyła słowa z Księgi.

Potem chwilę się zamyśliła, a David powiedział:

– Ale mają Dianę. Jest jego córką, jej też odmówi?

Beatrice i Chang spojrzeli na siebie.

– Grace jest jego wnuczką – odparł staruszek i spojrzał na dziewczynę. – Ty będziesz odpowiedzialna za to, aby nie chciał oddać Energii Dianie – dokończył, a dziewczyna potwierdziła głową.

– Dobrze, niech tak będzie – powiedział David, zgadzając się na oddanie przedmiotów Katherinie.

Chińczyk spojrzał na kobietę i zaczął się zbierać do domu. Grace odprowadziła staruszka do drzwi.

– Panie Wu – zatrzymała go, gdy wychodził – czy babcia Violet to ta kobieta z opowiadania, którą Pan tak kochał?

Staruszek przystanął, odwrócił się i usiadł na schodach. Grace usiadła obok niego.

– Twoja babcia była moją żoną – powiedział. Grace spojrzała na niego zdziwiona. – Pokochaliśmy się od pierwszego wejrzenia – kontynuował staruszek – ale Odyn, wtedy mój przyjaciel, umiał wchodzić do snów i namieszał między nami – powiedział smutno Chińczyk. – Jednak zanim to się stało, pobraliśmy się i Violet była ze mną połączona więzami krwi. Dlatego nigdy nie wyszła ponownie za mąż.

– Ale musiała coś czuć do Odyna, skoro urodziła mu córkę – spytała Grace.

– Myślę, że tak, coś do niego czuła – przytaknął staruszek. Po czym wstał, pożegnał się i ruszył w stronę morza.

Grace krzyknęła do niego:

– Dla mnie i tak to Pan jest moim dziadkiem!

Chińczyk przystanął, odwrócił się i ze łzami w oczach uśmiechnął się. Grace też popatrzyła wzruszona i machając do siebie, pożegnali się.
Następnego dnia w szkole Grace zostawiła na ławce Marcka pudełeczko z Runicznym Kamieniem Serca i gałązką z Drzewa Życia Odyna. Podchodząc do ławki, chłopak delikatnie je otworzył i spojrzał zaskoczony na dziewczynę. Jednak nie spotkał się z jej wzrokiem.

Po lekcjach, gdy wszyscy wychodzili z sali, Marck zatrzymał Grace, zamykając przed nią drzwi:

– Co to jest? – zapytał, wskazując na pudełko.

Dziewczyna spojrzała na niego.

– Tego potrzebujecie do zniszczenia Energii Duszy Odyna, tak?

– Tak – powiedział uradowany Marck. – Ale dlaczego mi to dajesz?

– Bractwo chce zniszczyć Kamień i Drzewo. Wy podobno też. Więc co za różnica, kto to zrobi?

Marck spoważniał.

– Kazali wam zniszczyć Kamień i Drzewo? – zapytał zdziwiony.

– A ty myślałeś, że co będą chcieli zrobić? – spojrzała zaskoczona dziewczyna. Chłopak oparł się o drzwi i zamyślił.

Grace zapytała ponownie:

– Co niby mieli kazać nam z tym zrobić?

Marck spojrzał na nią, zastanawiając się, po czym zapytał:

– Jak wytłumaczysz reszcie, że nie masz tych przedmiotów?

Grace wzruszyła ramionami.

– Powiem, że pewnie któreś z was ukradło mi je z pokoju. – Zastanowiła się. – Pewnie i tak mało kto się tym przejmie – dodała smutno.

Chłopak otworzył drzwi i wyszedł. Grace ruszyła po chwili za nim i wpadła na niego, gdy się cofał. Prawie dotknęli się ustami. Nastała chwila ciszy, po czym Marck szyderczo się uśmiechnął i szepnął:

– Zrań i wylecz Arthura. – I odszedł. Grace patrzyła za nim zdziwiona.

Po chwili usłyszała za plecami:

– Czego chciał?

Spojrzała na Davida dalej zaintrygowana.

– Powiedział mi, co zrobić, żeby Arthur był znowu sobą.

Chłopak zrobił zdziwione oczy, a Grace ruszyła w stronę szatni sportowej, skąd właśnie wychodził Arthur. Wepchnęła go z powrotem. Za nimi wszedł David.

– Co ty robisz? – zapytał zdziwiony Arthur przyparty do ściany.

– Uderz go! – rozkazała Grace.

– Co? – zapytali obaj.

A dziewczyna powtórzyła wolno i wyraźnie:

– Uderz tak, żeby była krew.

David zamachnął się i chwilę zawahał:

– Jesteś pewna?

Grace pokiwała głową i David złamał nos Arthurowi.

Ten wrzasnął głośno:

– Zgupieliście?!

– Daj, wyleczę to złamanie. – Powiedziała i po chwili ból nosa minął.

Arthur spojrzał na Grace i wycierając resztę krwi, zapytał zdziwiony:

– Jak to zrobiłaś?

– Tak jak zawsze – odpowiedziała dziewczyna, uśmiechając się.

– Nie o tym mówię – powiedział poważnie Arthur, gdy do szatni wparował dyrektor.

– Co się tutaj dzieje?

– Nic, panie dyrektorze – odpowiedziała grzecznie Grace, patrząc na chłopaków. – Pomagaliśmy Arthurowi wyjąć drzazgę z palca. – Chłopcy się ładnie uśmiechnęli, a Grace dodała ciszej: – Ci młodzi chłopcy są mało odporni na ból.

Dyrektor przytaknął, po czym wszyscy wyszli z szatni.
Wchodząc na stołówkę, Arthur był już sobą. Wesoły, zadowolony i w dobrym humorze. Choć nie do końca, gdy patrzył na puste krzesło Lidii, która od czasu „zerwania” nie jadła lunchu w stołówce.
Grace spojrzała na Marcka siedzącego przy stoliku z Dianą, Niną, Tamarą i Timonem. Patrzyli przez chwilę na siebie, po czym chłopak spuścił wzrok i skończył jeść swój posiłek. Grace usiadła obok Davida, ten ją objął i zaczęli rozmawiać o nadchodzącym weekendzie.

Rozdział 5
Dwa dni później Maya i Peter z samego rana wbiegli zdenerwowani do domu cioci Beatrice.

– Co się stało? – zapytała staruszka, każąc im usiąść.

– W nocy była pełnia – mówiła, głośno dysząc Maya, a ciocia i Grace przytaknęły głową.

– Katherina zawarła jakiś układ z Lucyferem o przejęcie Energii Duszy Odyna! – dokończył Peter.

– Że co? – zapytała przerażona ciocia Beatrice, opadając bezwładnie na krzesło.

– Jak to, układ z Lucyferem? – zapytała Grace, nie bardzo orientując się w temacie.

Ciocia Beatrice wytłumaczyła:

– Według starej legendy Lucyfer na początku istnienia Świata zapałał miłością i pożądaniem do pewnej ziemskiej kobiety. Został jednak strącony do Otchłani, przez co nie mógł wyjść do niej, na ziemię. Anioły Światłości, widząc jego tęsknotę, zdecydowały się poprosić Boga, by Lucyfer mógł się związać z kobietą, którą kochał. Po wielu namowach Anioły zdołały Go przekonać. Jednak decyzja Boga była taka, że Upadły Anioł może wychodzić na Ziemię raz na sto lat. W ten sposób Lucyfer został upokorzony, ponieważ po stu latach spędzonych w Otchłani, gdy wreszcie wolno mu było wyjść na Ziemię, owa kobieta już dawno zakończyła życie. Jak legenda głosi, raz na sto lat Lucyfer błąka się po Ziemi, tęskni, szukając tej, która już dawno odeszła.

– A co to ma do przejęcia Energii Duszy Odyna? – dopytywała się Grace, pozostali patrzyli zaciekawieni.

– Tylko siła wyższa może zmusić Duszę do oddania Energii, tą siłą wyższą może być Anioł, nawet Upadły – odpowiedziała ciocia.

– Bractwo nie domyśliło się, że ona może coś takiego zrobić? – spytał nagle Peter.

– Myśleliśmy, że chce wykorzystać Dianę. Diana jest słaba, bez problemu udałoby się zniszczyć Kamień Mocy i Drzewo Życia, zanim przejęłaby Energię.

– A teraz? Co się teraz zmieniło? – dopytywała się Maya.

– Teraz Energię przejmie Katherina, a przy pomocy Lucyfera… – pokręciła przecząco głową Beatrice, nie kończąc zdania.

– Ale co obiecała mu w zamian? – spytała Grace.

– Duszę jego ukochanej? – dopytał Peter i popatrzył ze zmartwioną miną na dziewczyny.

W szkole Grace pojawiła się wcześniej niż zwykle. Zobaczyła Marcka wchodzącego do sali. Weszła tam zaraz za nim i krzyknęła wściekle, popychając go na ścianę:

– Okłamałeś mnie!

Chłopak odbił się od ściany jak piłka, a ona stanęła przed nim i wściekłym głosem dodała:

– Powiedziałeś, że chcecie zniszczyć Kamień Mocy i Drzewo Życia, a tymczasem Katherina zawarła układ z Lucyferem i ten zmusi Duszę Odyna, aby przekazał jej Energię!

Marck chwycił Grace za ramiona:

– Uspokój się! – Szarpnął dziewczynę i nie puszczając dodał: – Musiała to zrobić, bo zniszczyć Kamień Mocy i Drzewo Życia mogą tylko osoby połączone z nim więzami krwi.

Puścił Grace, a ta, nie dając za wygraną, drążyła:

– Przecież była jego żoną!

– Nigdy nie połączyli się żadną Energią. Według Prawa Bractwa nie byli małżeństwem, nie łączą ich żadne więzy krwi! – odpowiedział chłopak.

– Jak to, nie byli połączeni? Mają przecież córkę, Dianę!

Chłopak się chwilę zawahał.

– Diana nie jest córką Odyna – wyjaśnił po chwili.

Grace spojrzała zdezorientowana na chłopaka.

– Jak to, nie jest córką Odyna?

– Oni tylko raz ze sobą – wytłumaczył ciszej Mark. – Podobno był chory i nie mógł…

Grace odwróciła się tyłem do Marcka, zastanowiła się, po czym powiedziała:

– Nie był chory.

– Co? – zapytał Marck, bo nie dosłyszał.

– Odyn nie był na nic chory – powtórzyła głośniej. Odwracając się do chłopaka, wyjaśniła: – Ja jestem jego wnuczką.

Marck zrobił zaskoczoną minę, po czym usiadł w ławce.

– Katherina o tym nie wie – dodał po chwili, jakby coś analizował.

– Albo wie i chce przejąć Energię – odparła ze złością dziewczyna.

– Po co miałaby to robić? – zapytał zdziwiony Marck.

– Żeby być silniejszą od nas? I zniszczyć Bractwo? – wytłumaczyła dobitnie Grace.

– Co? – zaśmiał się chłopak. – Nikt wam nie powiedział, że połączeni Inicjacją macie całkowitą władzę nad Energiami? – dodał swobodnie.

– Każdy z was ma swoją Energię – odbiła piłeczkę Grace. – Chyba po to stworzyliście Krąg, aby z nami walczyć? – dodała.

Marck dalej patrzył na nią z uśmiechem, po czym wstał i podchodząc do niej, odpowiedział:

– Krąg powstał, żeby zniszczyć Energię Duszy Odyna, a nie was.

– Czyli z przyciąganiem się Energii to też bujda? – zapytała stanowczo dziewczyna.

Chłopak spoważniał. Stanął przed nią i odparł:

– To jest efekt uboczny, z którym to my musimy się mierzyć, bo wy jesteście po Inicjacji Pięciu Energii i po Planetarnych Ślubach.

– Planetarnych Ślubach? – zdziwiła się Grace.

Chłopak chwycił prawą rękę dziewczyny i wskazał na pierścionek.

– W tym jest moc, której żadna Energia nie jest w stanie pokonać – dodał i puścił jej rękę, odwracając się w stronę swojej ławki.

– Skąd o tym wiesz? – zapytała zdziwiona dziewczyna, ale nie uzyskała już odpowiedzi, bo właśnie do sali zaczęli schodzić się uczniowie i Marck zmienił wyraz twarzy na poważny i wzgardliwy.

Rozdział 6
W ostatni weekend października Arthur zorganizował urodziny Peterowi. Tradycyjnie, w domku na plaży, w towarzystwie całej szkoły. Był tort i życzenia.

Lidia pojawiła się na imprezie tylko na chwilę.

– Poczekaj – podbiegł do niej Arthur, zatrzymując ją w drzwiach wyjściowych. – Nie wychodź – powiedział prosząco.

Lidia spojrzała na niego i poważnie odpowiedziała:

– Nie mam ochoty na zabawę.

Chłopak dotknął delikatnie jej policzka. Lidia przymknęła oczy, czuła, jak gromadzą się w nich łzy.

– Proszę – szepnął Arthur, zbliżając się, aby ją pocałować.

Jednak dziewczyna odsunęła się i nie patrząc na niego, wyszła szybko z domu. Chłopak uderzył pięścią w futrynę ze złości i zrezygnowania.

– Wszystko ok? – zapytała obserwująca całą sytuację Grace.

Chłopak odwrócił się do niej smutny.

– Nie wiem, co robić – powiedział.

– Daj jej czas – odpowiedziała poważnie, ale z troską w głosie dziewczyna.

– Bez niej to nie ma sensu – dodał ze łzami w oczach.

Grace podeszła i przytuliła chłopaka.

– A myślałam, że taki z ciebie twardziel – powiedziała cicho.

Chłopak zaśmiał się i odsunął od dziewczyny.

– I dalej masz tak myśleć –puszczając Grace oko, poszedł w kierunku konsoli.

Grace napotkała wzrok Marcka, który przyglądał się całej sytuacji z daleka. Uśmiechnął się do niej szyderczo i zniknął, gdy zabrzmiała szybsza muzyka. Grace dołączyła na parkiecie do Mai, Petera i Davida. Przetańczyli kilka kawałków. Dziewczyna cały czas czuła wzrok Marcka na plecach. Potem chłopcy się ulotnili, a Grace i Maya dalej szalały. W końcu muzyka zaczęła zwalniać.

Grace rozejrzała się za Davidem, gdy poczuła, że ktoś ją ciągnie za rękę, i wpadła w objęcia Marcka.

– Zatańczymy? – zapytał.

Grace trochę zdezorientowana spojrzała na Davida, który przyglądał się całej sytuacji, stojąc przy stanowisku DJa, ale nie ruszył się z miejsca.

Marck też spojrzał na chłopaka.

– Co, nie pozwoli ci? – szepnął do ucha, patrząc pytająco.

– Dobrze – odpowiedziała szybko Grace. – Zatańczmy – dodała, spoglądając mu w oczy, i objęła go.

Marck zrobił zadowoloną minę i przysunął do niej. Muzyka była wolna, chłopak miał bardzo dobre wyczucie rytmu, kołysali się. Grace co jakiś czas spoglądała na Davida, który stał razem z Arthurem i Peterem. Przyjaciele wyglądali jak wojownicy gotowi w każdej chwili do ataku. Diana też obserwowała całą sytuację. Raz jej wzrok spotkał się ze wzrokiem Davida. Wtedy popatrzyła pogardliwie na niego, jednocześnie czując swój triumf. Muzyka dobiegła końca. Marck odsunął się od Grace, ta nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. Pocałował ją w rękę i podziękował, po czym odszedł, zerkając jeszcze raz z szyderczym uśmiechem na Davida.

David zdążył już podejść do dziewczyny i obejmując ją od strony pleców, zapytał:

– Wszystko ok?

Dziewczyna ocknęła się i potwierdziła głową. Potem przytuliła się do Davida i podczas kolejnych wolnych utworów tańczyli już tylko we dwoje. Grace w objęciach swojego chłopaka szybko zapomniała o tańcu z Marckiem. Poza tym, czarnowłosy chłopak już do końca imprezy nie pokazał się.

– Jak to jest tańczyć z niedoszłym mordercą? – zapytała Diana, gdy spotkała Grace i Davida przy stole z napojami.

Para spojrzała na siebie zmieszana.

– To on przeprowadzał Rytuał Przejęcia Twojej Duszy –powiedziała wrednie Diana – i prawie mu się udało was zabić. – Śmiejąc się, odeszła.

Grace spojrzała na Davida.

– Myślisz, że Diana mówi prawdę?

David, zły na siebie, że dopuścił do tego, aby Grace się narażała, odparł:

– Po co miałaby kłamać?

Przybliżając się do dziewczyny, dodał:

– Jakby chciała zemsty na mnie albo na tobie, to zachowałaby to w tajemnicy. – Wziął napoje i ruszył w stronę konsoli, by opowiedzieć o wszystkim reszcie. Grace, idąc za nim, czuła wzrastającą złość, że przeczucia ją tak zawiodły.

Rozdział 7
10 listopada był bardzo nerwowym dniem. Mimo tego, że poprzedniego dnia cała szóstka ćwiczyła na wyspie pana Wu pod jego okiem, napięcie było duże. Poza tym Lidia, mimo pogodzenia z Arthurem, dalej potrzebowała czasu na pozbieranie się. Wszyscy czuli, że nie stanowią tak silnego połączenia Energii, jakie jest potrzebne do zniszczenia Runicznego Kamienia Serca i Drzewa Życia.
Byli pewni, że każde słowo Marcka było kłamstwem i że Krąg Katheriny na ogromną przewagę nad nimi. Mieli wprawdzie Drzewo Życia Odyna, a Katherina tylko gałązkę, ale nawet, gdy paląc Drzewo, na chwilę osłabią jego Duszę, to gałązka wystarczy kobiecie do przejęcia jego Energii.
Wieczorem Krąg Czarnej Magii spotkał się pod jedynym drzewem na plaży, potężnym bukiem. Ognisko paliło się pośrodku, naokoło były wypisane znaki zaklęć i poszczególnych Energii, przy których stali kolejno Marck, Tamara, Timon, Diana i Nina. Katherina stała blisko ogniska i odprawiała Rytuał, dokładnie od momentu, gdy rozpoczęła się pełnia.

– Nie pozwolimy ci na to! – krzyknął David, a za nim stanęli murem pozostali.

Katherina spojrzała zdziwiona. Także Marck zaskoczony patrzył na Grace, pytając o co chodzi. Ta patrzyła na niego wściekła.

– Nie możesz nic zrobić, David – odkrzyknęła kobieta i kontynuowała wymawianie zaklęcia.

W tym momencie ognisko zaczęło rosnąć, wszyscy zrobili krok do tył. Arthur i Peter próbowali zalać ogień wodą z morza, ale Nina przy pomocy Tamary odepchnęły fale. Potem Lidia i Maya stworzyły trąbę powietrzną, ale Mark i Timon powstrzymali je ogromną salwą ognia. Grace próbowała uspokoić ogień, ale w tym momencie pojawiła się Dusza Odyna. Dziewczyna odskoczyła. Zobaczyła te same przerażające oczy, które się do niej zaczęły zbliżać. David i Marck zasłonili Grace. A Katherina zawołała Duszę, rozkazując jej oddać swoją Energię.

Marck, stojąc plecami przed chłopakiem i dziewczyną, zapytał:

– Co wy wyprawiacie?

– Okłamałeś mnie! – odpowiedziała wściekła Grace.

– Co? – zapytał Marck, odwracając się przez ramię.

– To ty prowadziłeś Rytuał Przejęcia Mojej Duszy.

Chłopak otworzył usta, aby coś powiedzieć, ale David odrzucił go siłą powietrza. Marck wylądował pod drzewem. W tym czasie Dusza Odyna krzyknęła. Był to tak potężny wrzask, że wszystkich odrzuciło. Grace spojrzała na wyspę pana Wu. W tym właśnie momencie stary Chińczyk podpalił Drzewo Życia Odyna. Po chwili pojawiła się czarna poświata nad ogniskiem i Dusza usłyszała, że musi oddać swoją Energię Katherinie.
Wszyscy usłyszeli krzyk „Nieeee!!! i potężny wybuch, który powalił kobietę na plecy.
W międzyczasie wszyscy zaczęli walczyć ze sobą. Grace i Marck zerwali się w stronę Katheriny, aby odebrać jej Runiczny Kamień Serca i Gałązkę z Drzewa Życia. Marcka zatrzymał David potężnym uderzeniem wody. Chłopaka zamroczyło. Grace podbiegła do leżącej kobiety i próbowała wyrwać jej przedmioty z ręki.

– Muszę przejąć tę Energie – szepnęła kobieta. Była wyczerpana, a Grace wściekła wyrywała jej z ręki przedmioty. – Muszę ją zniszczyć. – Grace nagle spojrzała na Katherinę zaskoczona.

– Co? – szepnęła.

Kobieta resztką sił odpowiedziała:

– Muszę zniszczyć tę Energie, bo ona zniszczy was.

Grace złagodniała.

– Jak to? – zapytała. – Nie chcesz mieć władzy nad Energią Duszy Odyna?

Kobieta lekko się podniosła i szepnęła dziewczynie do ucha:

– Odyn jest zły, chce abyście przejęli jego Energię i go ożywili, a potem będzie miał nad wami władzę. Władzę nad wszystkimi Energiami, władzę nad Ziemią i Kosmosem.

Grace zaczęła gorączkowo przypominać sobie słowa babci Violet i łączyć fakty.

…to, co wydaje się złe, nie zawsze takie jest, a to, co dobre, może okazać się niebezpieczne…

– Babcia pisała o Odynie! – powiedziała do siebie. – Nie tylko on przychodził do mnie we śnie, była tam też babcia, ona się go bała, dlatego czułam strach. To był jej strach przed nim!

– Muszę przejąć jego Energię! – usłyszała jeszcze Grace. – Tylko tak można go pokonać! – po czym kobieta wydała ostatnie tchnienie i jej Dusza poleciała w czarną poświatę.

Nagle wszystko się uspokoiło, ustała walka. Dziewczyna myślała gorączkowo, spoglądając raz na Marcka, raz na Davida.
Oczy Odyna zwróciły się na Grace.

Witaj wnuczko – powiedział nagle, przybierając łagodniejszy ton głosu Odyn. Nina, Tamara, Timon i Diana spojrzeli zaskoczeni. – Jesteś tutaj – wyczuć można było zadowolenie – odnalazłaś Runiczny Kamień Serca i Drzewo Życia – powiedział. Grace patrzyła na niego poważnie. – Przejmij teraz moją Energię, chcę ci ją dać! – dodał.

Grace spojrzała na Davida, potem na Arthura, Petera, Lidię i Mayę, którzy ostrzegali ją głową, na końcu zwróciła wzrok w stronę Marcka, który patrzył poważnie, nie domyślając się, co zamierza zrobić dziewczyna.

Grace wstała z ziemi i zwróciła się do Duszy Odyna:

– Mam swoją Energię, po co mi jeszcze Twoja? – Ognisko zaiskrzyło groźnie.

Będziesz miała władzę absolutną nad wszystkimi Energiami – odpowiedział zachęcająco Odyn, a pozostali patrzyli z przerażeniem, nie ruszając się z miejsc.

– Władzę absolutną? – zastanowiła się Grace, spoglądając na Kamień i Gałązkę. – W ten sam sposób przekonałeś babcię Violet, żeby tobie pomogła? – zapytała dziewczyna.

Dusza Odyna spojrzała uważnie na Grace.

Pomogła? – roześmiał się Odyn. – Twoja babcia była słaba, kochała tylko tego głupca Changa, musiałem ją zastraszyć – dodał, zbliżając się do twarzy dziewczyny. Arthur, Peter, David i Marck odruchowo wyrwali się w obronie, ale cała czwórka została przez Duszę Odyna brutalnie odepchnięta. – Ale z tobą to co innego – kontynuował starzec. – Masz w sobie potężną moc. –Uśmiechnął się. – Popatrz tylko – powiedział, wskazując na Davida i Marcka – ci kochają cię tak głęboko, że są w stanie oddać za ciebie życie – Grace patrzyła poważnie w oczy Duszy – a tamci są gotowi się dla ciebie poświęcić. – Dusza zaczęła krążyć wokół dziewczyny. – Możesz mieć ich wszystkich na każde zawołanie – Odyn próbował połechtać jej ego. – Masz Duszę Gai, najpotężniejszej bogini na tym świecie, możesz mieć wszystko – mówił. – Wystarczy, że przejmiesz moją Energię.

– Dobrze – powiedziała Grace, a pozostali zaprotestowali.

– Grace, nie! Co ty robisz! –Próbowali wstać, ale Odyn ich przytrzymywał.

Po czym powiedział:

Podejdź do ognia. – Grace, idąc powoli, spojrzała na Marcka, ten patrzył uważnie.

Stając przy ognisku, spojrzała na Duszę Odyna i zaczęła bawić się gałązką z Drzewa Życia. Potem spojrzała na pierścionek od Davida i zamyśliła się chwilę.

– Wiesz co, dziadku – powiedziała, gdy przygotowywał się do oddania swojej Energii – właściwie to wystarczy mi to, że kocham Davida. – Dusza odwróciła się szybko, a Grace w tym samym momencie wrzuciła do ognia gałązkę, która w mgnieniu oka spłonęła.

Odyn krzyknął i odrzucił Grace od ognia, potem zamierzył się i chciał pchnąć w nią kulą ognia, ale przejął ją Marck i skierował w bok, osłaniając dziewczynę. Kula przeleciała przez Duszę i potężny buk się zapalił. Marck uklęknął z bólu. Grace szybko się do niego przysunęła.

– Nic ci nie jest?

– Zniszczcie Kamień – powiedział Marck, trzymając się za serce.

Osłabiony Duch Odyna resztką sił próbował stworzyć ogromną falę wody, która zaczęła napierać na wszystkich, ale Arthur i Peter, przy pomocy Tamary i Lidii, stworzyli ogromny mur z ziemi i wody.

Grace rzuciła Kamień w górę, krzycząc:

– Ogień – pojawiła się czerwona smuga wyłaniająca się z jej serca.

Potem dołączyła Maya:

– Powietrze.

Lidia:

– Ziemia.

David:

– Duch.

Arthur:

– Woda.

Na końcu, puszczając obronny mur, dołączył Peter:

– Woda.

Kamień rozprysnął się i wszystko ucichło.

Marck padł na ziemię. Grace podbiegła do niego, położyła jego głowę na kolanach.

– Wyleczę cię – powiedziała i chciała przyłożyć ręce do rany.

– Nie – chwytając jej rękę, wskazał na palący się buk.

– To twoje Drzewo Życia? – zapytała, a chłopak przytaknął.

Grace spojrzała na Arthura, który zrozumiał i zalał wodą drzewo. Pozostali stali nad nimi smutni.

– Za późno – szepnął Marck.

Grace popłynęły łzy po policzkach.

– Przepraszam, że… – powiedziała, szlochając dziewczyna.

Chłopak zamknął jej usta ręką i wycierając łzy z jej policzków, resztką sił nakazał:

– Weź resztę mojej Energii. – Dziewczyna pokręciła przecząco głową. – Weź! – powiedział dobitniej chłopak.

Grace dotknęła jego serca i poczuła przepływ energii. Marck uśmiechnął się lekko i wymamrotał:

– Miło było ciebie poznać.– A potem umarł.

Grace przytuliła jego głowę i się rozpłakała. Reszta patrzyła smutno. Lidii i Mai też popłynęły łzy. David usiadł obok dziewczyny, objął ją ramieniem, ta oparła się o niego.

Diana, Nina, Tamara i Timon pozbierali się.

Ta pierwsza, stając przy Grace, powiedziała:

– Nigdy ci nie wybaczę tego, że zabiłaś moją matkę!

Grace spojrzała na Dianę smutna, a David krzyknął do niej wściekły:

– Wynoś się stąd! – Cała czwórka odwróciła się i odeszli.